
Poseł Krystyna Pawłowicz znana jest z ostrych ataków na Facebooku, ale z jej słów wynika, że wkrótce agresja słowna może się zmienić w tą realną. – Nie prowokujcie kodziarze i temu podobna targowico,bo doczekacie się wreszcie od Polaków łomotu – napisała. Ale problem z kulturą osobistą mają też posłowie innych partii.
REKLAMA
Nikogo już nie dziwi, że Krystyna Pawłowicz w swojej facebookowej aktywności przekracza granice. Ale teraz padła kolejna bariera: posłanka Prawa i Sprawiedliwości pisze o możliwym "łomocie", który może spotkać zwolenników KOD.
Pawłowicz w ten sposób komentuje zapowiedzianą na 13 grudnia demonstrację (interpunkcja oryginalna): – Nie prowokujcie kodziarze i temu podobna targowico,bo doczekacie się wreszcie od Polaków łomotu i będziecie wtedy latać do ministra Błaszczaka z płaczem. Chociaż,jak już was Polacy znają,polecicie ze skargą raczej do Berlina i Moskwy.
Ale nie tylko Pawłowicz i PiS mają problem z dostosowaniem poziomu wypowiedzi do sprawowanej funkcji, a przede wszystkim z unikaniem w wypowiedziach nawiązań do przemocy. W ostatnią sobotę poseł Kukiz '15 Tomasz Jaskóła stwierdził, że należało dla przykładu powiesić Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Z kolei posłanka PO Monika Wielichowska zamieściła w sieci wulgarny mem.
Niby jesteśmy przyzwyczajeni do chamstwa w życiu politycznym, ale trudno uniknąć wrażenia, że granica powoli, ale systematycznie się przesuwa.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
