Weteran GROM wygarnia Macierewiczowi za dezubekizację armii. "Wali po pyskach generałów, a oni to znoszą"

Weterani Grom, jak pułkownik Krzysztof Przepiórka, mogą stracić część emerytur.
Weterani Grom, jak pułkownik Krzysztof Przepiórka, mogą stracić część emerytur. YouTube.com /tagentv
– Minister Antoni Macierewicz organizuje swoje igrzyska nienawiści. Upokarza kolejne grupy oficerów. Łamie kręgosłupy, a jego publiczne wypowiedzi, to jak cios z plaskacza w twarz. Nie wiem jak generałowie mogą to jeszcze znosić. Gdyby cenili swoją godność, powinni zasalutować i powiedzieć „no to czołem” – mówi pułkownik Krzysztof Przepiórka, komandos i weteran elitarnej jednostki "GROM".


Nieoczekiwanie, "na celowniku" ustawy zmniejszającej emerytury za „służbę na rzecz totalitarnego państwa”, znaleźli się także weterani tej jednostki specjalnej. Kariery wielu z nich rozpoczęły się od służby w "Czerwonych beretach", zaś niektóre z jednostek armii PRL, jako elita wojsk rozpoznania, podlegały pod Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czy też Zarządowi Szkolenia Bojowego. 


Celem ustawy jest odebranie przywilejów emerytalnych funkcjonariuszom zasłużonym dla PRL, w okresie od 22 lipca 1944 do 31 sierpnia 1990 roku. Zarząd II, to część wywiadu wojskowego, a tym samym praca tam podpada, pod „służbę na rzecz totalitarnego państwa”.


Komandosi na celowniku
Pułkownik Przepiórka najpierw był zwiadowcą jednostki specjalnej w Dziwnowie, następnie I Batalionu Szturmowego w Lublińcu. W 1991 był jednym z pierwszych sześciu żołnierzy włączonych przez gen. Sławomira Petelickiego do najsłynniejszej polskiej jednostki "GROM". Na dodatek, sam ściągnął tam jeszcze grupę policjantów (ci z kolei zaczynali pracę jeszcze w Milicji Obywatelskiej). Potem brali udział w misjach na Haiti, akcjach bojowych podczas I Wojny w Iraku, czy w 1996 roku na Bałkanach.


– 20 latkowie którzy znaleźli się I Batalionie Szturmowym nawet nie wiedzieli, że jako żołnierze rozpoznania, czyli zwiadowcy, podlegali wywiadowi wojskowemu. My robiliśmy swoją robotę na poligonie. Jaki mieliśmy wpływ na politykę na górze? Nikt nie wybierał sobie miejsca służby. Teraz okazuje się, że grupa bardzo przyzwoitych ludzi straci część emerytur. To absurd! – komentuje skutki przedstawionej ustawy płk. Przepiórka. Dodaje, że nie żałuje ani sekundy z czasu, w którym miał honor tam służyć. – Poznałem tam "pięknych" ludzi, oddanych Polsce, gotowych na każde wyzwanie – zaznacza.

Emerytura oficera w stopniu – od kapitana do majora – nie przekracza 4-5 tys. zł miesięcznie. Na tle przeciętnego emeryta, to dużo. Jednak żołnierze służący w jednostkach zwalczających terroryzm otrzymywali 2 proc. dodatku emerytalnego za każdy rok. Za każdy miesiąc w strefie działań wojennych doliczono im 0,5 procent. Emeryci otrzymują jednak nie więcej niż 75 proc. wynagrodzenia. Po 1989 roku, tysiące żołnierzy jednostek specjalnych przewinęło się przez misje bojowe. Według płk. Przepiórki, wszystkich ich wrzuca się do jednego worka wraz z aparatczykami minionego systemu.
pułkownik Krzysztof Przepiórka

Nasze państwo, jest zbyt leniwe aby znaleźć prawdziwe kanalie spośród UBeków i w wojsku. To choćby oficerowie polityczni, którzy tępili żołnierzy chodzących do kościoła. Pamiętam, że oficer, który niósł krzyż na pogrzebie kolegi został wyrzucony z wojska. Sam brałem ślub kościelny w 1981 roku w tajemnicy

Przepisy skonstruowano ogólnikowo, więc poszerza się grono w gruncie rzeczy przypadkowych osób, które mają być ukarane. Jedną z nich jest Mirosław Hermaszewski, pierwszy polski kosmonauta, który jako major został tą bardziej ludzką „twarzą” Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Otrzymuje około 6400 złotych emerytury.
Armia i aptekarz
Jak twierdzi płk. Krzysztof Przepiórka, na tle tego, co teraz Macierewicz wyprawia z armią, Ludowe Wojsko Polskie było ikoną apolityczności. Wskazuje na doradcę i współpracownika szefa MON Bartłomieja Misiewicza, witanego z nieregulaminowymi honorami. Odznaczonego medalem za zasługi dla obronności kraju.

– Jakim cudem generałowie wytrzymali ten słynny apel po audycie w armii, Macierewicz wskazał wtedy korupcję, która przyczyniła się do złego, "tragicznego" stanu wojska. Dlaczego nie ujmują się za swoimi podwładnymi? Czy liczą jeszcze na jakieś nagrody od ministra? - pyta oficer.

Jak pisaliśmy, cichy protest dowódców polskiego wojska objawił się złożeniem dymisji, w ciągu zaledwie roku, przez 26 generałów i i 254 pułkowników.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl