
Szef MSZ Witold Waszczykowski przekonuje, że nasze stosunki z Niemcami kwitną jak nigdy do tej pory i chwali się wspólnym polsko-niemieckim podręcznikiem do historii. Problem w tym, że owoc kilkuletniej współpracy zespołu ekspertów z Polski i Niemiec – przynajmniej nad Wisłą –można będzie wyrzucić do kosza z powodu likwidacji gimnazjów.
REKLAMA
Inicjatywa wyszła ze strony niemieckiej. Sam pomysł zresztą nie był niczym nowym, wspólny podręcznik do historii mają już Niemcy i Francuzi. Historia tych państw, na przestrzeni setek lat, obfitowała w wojny i konflikty, a napisany podręcznik przez zespół francuskich i niemieckich historyków miał uczyć prawdziwej historii i wzajemnej tolerancji.
Podobnie miało być też w Polsce. Jesienią 2006, niemiecki minister spraw zagranicznych, Frank-Walter Steinmeiert napisał list do władz Polski, w którym zaproponował podjęcie prac nad wspólną książką do nauki historii. Ówczesna koalicja PiS/Samoobrony/LPR nie podchwyciła tego pomysłu, dopiero w styczniu 2008 nowy rząd PO/PSL podjął wyzwanie. Jesienią 2010 roku grupa 30 niemieckich i polskich historyków oraz dydaktyków opracowała zalecenia dotyczące nowego podręcznika. Ustalono sposób opowiadania historii i koncepcję ramową całej publikacji.
Podręcznik "Nasza historia" objął pięć epok, od starożytności do początków XXI wieku. – Ta książka oddaje różne narracje, interpretacje i podejścia dydaktyczne – mówił podczas prezentacji nowej książki do historii Guenter Baaske, minister oświaty w Brandenburgii. A premier tego landu perorował o „cudzie normalności” między naszymi krajami.
Choć prace zostały podjęte w czasie, gdy Polską rządziła koalicja PO/PSL, to podręcznik został wydany dopiero w zeszłym roku. Trafił do pierwszych klas gimnazjów, w roku szkolnym 2017-18 – miał trafić także do klas drugich, a jeszcze rok później także do trzecich. Nie wiadomo jakie będą dalsze losy publikacji, wiadomo tylko, że gimnazja będą wkrótce likwidowane. Upiera się przy tym minister edukacji, Anna Zalewska. Nikt nie potrafi odpowiedzieć, czy w nowej podstawie programowej znajdzie się miejsce dla książki pisanej przez polsko-niemiecki zespół ekspertów.
Publikacja ta pokazuje, jak szybko udało nam się wspólnym wysiłkiem doprowadzić do normalizacji w relacjach dwustronnych.
Gdy podczas prezentacji podręcznika, Witold Waszczykowski, szef polskiego MSZ mówił o dojrzałości narodów, otwartości obu krajów i gotowości do rozmów na wszelkie tematy – w Ministerstwie Edukacji Narodowej forsowano pomysł likwidacji gimnazjów.
– Książka ta, pomoże w sformowaniu wspólnego niemiecko-polskiego spojrzenia na historię, na jej ciemne strony, które i na naszych czasach odcisnęły piętno, ale także na jasne strony naszej wspólnej historii – chwalił się szef MSZ. Witold Waszczykowski podkreślał fakt, że od teraz, młodym ludziom łatwiej będzie zrozumieć wrażliwość historyczną sąsiadów, a książka ułatwi dialog i pozwoli uwolnić się od stereotypów. W założeniu, podręcznik ma też nauczyć większej tolerancji.
Te słowa ministra, były odpowiedzią na krytykę, jaka spadła na niego ze strony opozycji. Politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej na wszelkie sposoby próbowali udowadniać, że działanie szefa MSZ izoluje Polskę na forum międzynarodowym. Szczególnie, właśnie nasze kontakty z Niemcami, zdaniem opozycji, uległy istotnemu ochłodzeniu. Minister chętnie przed kamerami mówił o wspólnym dziele.
Nie wiemy, co będzie dalej z naszą pracą – mówi w rozmowie z naTemat jeden z historyków pracujących w WSiP, które wydało "Naszą historię". – Przyzwyczaiłem się już do tego, że czasem coś, co ma być hitem wpada gdzieś na dno szuflady, a to, co pisaliśmy „na zaś” okazuje się hitem sprzedaży. Może za jakiś czas uda się przystosować ten podręcznik do nowego programu – zastanawia się pragnący zachować anonimowość pracownik Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.
O trudnym do przewidzenia losie książki niechętnie wypowiada się też Jarosław Matuszewski, rzecznik wydawnictwa. – Nikt nie zna nowej podstawy programowej. „Europa – nasza historia” była pisana, według wymagań podstawy programowej, przewidującej trzy poziomy edukacji szkolnej. Od tego roku, zaczęła wchodzić do gimnazjów, co rok nowy podręcznik do następnej klasy. Jeśli zmieni się podstawa, to prawdopodobnie cała nasza praca pójdzie do kosza.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
