Jarosław Kaczyński o manifestacji KOD i buncie opozycji.
Jarosław Kaczyński o manifestacji KOD i buncie opozycji. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prezes PiS był gościem Pawła Lisickiego w "Salonie politycznym Trójki". Rozmowa dotyczyła m.in. zapowiadanej na dziś demonstracji KOD, o której mówił, że "to opary absurdu, coś między chorobą a burleską".

REKLAMA
Jarosław Kaczyński odpowiedział na zarzuty Mateusza Kijowskiego, że rządy PiS mają dużo wspólnego z rządami komunistycznymi. Przekonania lidera KOD uznał za chorobę, nie lepiej ocenił działania opozycji, jak sądzi, przedstawiającej fałszywy obraz kraju. Kaczyński twierdzi, że środowiska te "odrzucają sferę faktów" i próbują "przekonać wielu obywateli, że Polska jest krajem, w którym nadużywa się władzy".
W opinii prezesa, przeciwnicy PiS ostatnio wręcz łamią prawo. – (...) stwierdzili bowiem, że wojsko, policja, wymiar sprawiedliwości, czyli tradycyjny aparat państwowy, powinny się wobec władzy zbuntować. To jest w istocie wezwanie o charakterze antypaństwowym i w gruncie rzeczy mamy tutaj do czynienia z przestępstwem – stwierdził w rozmowie z Lisickim. Kaczyński ma teorię, że robią to ze strachu "przed odpowiedzialnością za to, co działo się w ciągu ostatnich 8 lat" i "likwidacją mechanizmu podziału dóbr, w którym pewna grupa była ogromnie uprzywilejowana".
Według Kaczyńskiego, zgoda nie zależy od Prawa i Sprawiedliwości. – Sądzę, że przyjdzie taki moment w którym ci, którzy prowadzą wszystkie te operacje przeciwko nam zrozumieją, że to jest po prostu bezskuteczne – powiedział. – Wtedy może dojdzie nie tyle do porozumienia, tylko do ucywilizowania tego sporu – dodał. Tyle że najpierw druga strona musi zaakceptować, że "nasza może rządzić".

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl