Piotrowicz jednak miał wybór. Opowiadają cisi bohaterowie PRL-u: kapitan SB, prokurator, sędzia

Nie ma co bronić PRL-owskiego prokuratora
Nie ma co bronić PRL-owskiego prokuratora Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– W tamtym czasie ponosiłem większe ryzyko, pomagając tym, którzy roznosili ulotki niż ci, którzy te ulotki roznosili – zachwyca się swoją przeszłością poseł PiS. Partyjni koledzy i "niepokorni' dziennikarze robią wręcz z niego Konrada Wallenroda. Przedstawiamy sylwetki kilku osób, które zasługują na to miano, bez żadnych wątpliwości. Ich poczynania robią prawdziwe wrażenie.


– Wallenrodów, wielu nie było, bo do pracy w "organach", dobierano ludzi tak, żeby podobne postawy wykluczyć. Zwłaszcza, że przyzwoitość zawsze kosztowała i kosztuje. Da się jednak znaleźć osoby, które pomagały opozycji i to ewidentnie się narażając – mówi historyk Instytutu Pamięci Narodowej dr Grzegorz Majchrzak.

Grupa Charukiewicza
Kapitan Marian Charukiewicz, członek PZPR, służył we wrocławskiej Służbie Bezpieczeństwa od początku lat 70-tych. Zatrudniony był w IV Wydziale zajmującym się duchowieństwem. Gromadził informacje o inwigilowanych przez służby PRL księżach, w czym pomagała mu grupa skupionych wokół niego funkcjonariuszy. To czego się dowiedzieli, przekazywał środowiskom kościelnym. W ten sposób opozycja dowiedziała się o agenturze w Wyższym Seminarium Duchownym i w duszpasterstwie akademickim.

– Po kilku latach pracy w wydziale IV zostałem przeniesiony do Sekcji B Wydziału T KW MO we Wrocławiu. Wydział zajmował się podsłuchami, o czym informowałem opozycjonistów, m.in Adama Pleśniara z Ruchu Wolnych Demokratów. Początkowo Adam nie chciał ze mną rozmawiać; dopiero jak zdradziłem mu szczegóły jego rozmowy z żoną, którą podsłuchała bezpieka, to mi uwierzył – wspominał Charukiewicz w rozmowie z Gazetą Polską.


Jak można przeczytać w Encyklopedii Solidarności, na potrzeby opozycji Charukiewicz stworzył szczegółowe opracowania o metodach pracy operacyjnej SB, poradniki obrony przed obserwacją, inwigilacją i tego jak zachowywać się podczas przesłuchań.

W grudniu 1982 roku, część grupy, razem z Charukiewiczem została aresztowana i dla uniknięcia rozgłosu zamknięta w poznańskim szpitalu psychiatrycznym. Po opuszczeniu szpitala, Charukiewicz mimo zwolnienia ze służby wykorzystywał prywatne kontakty i w dalszym ciągu przekazywał opozycji pożyteczne informacje. W 2009 roku został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wyróżnienie wręczył prezydent Lech Kaczyński.

Tak pośle Piotrowiczu, nie był to Brązowy Krzyż Zasługi, za pilność, zdyscyplinowanie i ambicję.

Prokurator bezpartyjny, ale pomocny
– Nawet nie słyszałem, żeby ktoś w tamtych czasach kto zajmował się zwykłą prokuratorską pracą, taką kryminalną, dostał jakiekolwiek odznaczenie – śmieje się ówczesny prokurator rejonowy w Warszawie Wojciech Cacko. – Dla nas nie było nawet pieniędzy na nagrody finansowe – dodaje. O tym, że Cacko pomagał kolegom z opozycji opowiada Wojciech Borowik ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa, który w stanie wojennym był internowany. – Wojtek przekazywał nam informacje o planowanych zatrzymaniach, obławach i innych akcjach. To były bardzo użyteczne dane – wspomina Borowik.

– Nie ma o czym mówić, przecież ja nawet nie byłem w partii. Nie prowadziłem spraw politycznych. Jak czegoś się dowiedziałem, to przekazywałem. Uważałem, że tak trzeba i tyle. To żaden heroizm – bagatelizuje dziś swoja działalność były już prokurator.

Sędzia, który nie chciał skazać górników
W 1982 roku, siedmiu górników z kopalni "Piast" stanęło przed sądem, byli oskarżeni o zorganizowanie strajku i rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości godzących w ustrój kraju. Prokurator żądał kar od 10 do 15 lat więzienia. Sprawie przewodniczył sędzia Józef Medyk. – Świadków doprowadzili z więzienia, bo byli internowani. Tyle że decyzji o internowaniu nie było. W sumie przesłuchaliśmy około 200 świadków, wśród których było wielu podstawionych i takich, którym grożono, że stracą mieszkanie lub ciągłość pracy, jeśli nie będą świadkami. – wspominał w rozmowie z Dziennikiem Polskim, nieżyjący już sędzia Medyk.

Ku ogólnemu zaskoczeniu, sędzia uniewinnił wszystkich oskarżonych. Na sali wybuchły oklaski, odśpiewano hymn. Zaraz po ogłoszeniu wyroku sędziego odsunięto od pracy. – Ale z pracy mnie nie wyrzucono. Moim zdaniem bali się, że zrobią ze mnie męczennika. Przez parę lat nie pozwalano mi wydawać wyroków. Zdegradowano mnie do stanowiska pracownika do rozpatrywania skarg w biurze nadzoru – opowiadał Medyk.

Historyk IPN Andrzej Sznajder uważa, że w realiach stanu wojennego, był to czyn heroiczny. Sędzia Medyk został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odznaczony Krzyżem Kawalerskim oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Słów brak
Poseł Piotrowicz, kreuje się na obrońcę opozycji. Jak mówi, należał do PZPR, bo takie były czasy, coś mu kazali podpisać, to podpisał, krzyż zasługi dostał, ale to nic takiego. Mógłby przeczytać te trzy życiorysy. Funkcjonariusza bezpieki, bezpartyjnego prokuratora i sędziego. To nie jedyni ludzie, którzy pracowali w organach, a zachowywali się przyzwoicie, ale te przykłady powinny wystarczyć. Powtórzymy tylko za dr Majchrzakiem z IPN: przyzwoitość zawsze kosztowała.

Napisz do autora: przemyslaw.penconek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Maska opadła". PiS szuka pieniędzy na swoje obietnice. Oto gdzie wszyscy za nie zapłacimy
0 0Zdrojewski "chlapnął" o jedno zdanie za dużo. PO odcięła się od jego słów