Miasto śpi, oni pilnują. 24h na dobę, przy każdej pogodzie, czyli praca na warcie przy choinkach

Na noc sprzedawcy chowają się do samochodu, gdzie jest cieplej i na głowę nie pada.
Na noc sprzedawcy chowają się do samochodu, gdzie jest cieplej i na głowę nie pada. Paweł Kalisz /naTemat
Święta już za tydzień, ale na razie nie czuć jeszcze atmosfery. W Warszawie nie ma śniegu, a przestrzenie między chodnikami wciąż porasta trawa. O tym, że już niedługo do domów zawita Święty Mikołaj przypominają jedynie stragany z choinkami i przemarznięci do kości sprzedawcy.


– To ciężki kawałek chleba. Jest nas trzech, sam to bym przecież nie dał rady – mówi sprzedawca, który handluje drzewkami przy rondzie na warszawskich Nowodworach. Swoje stanowisko rozstawił z kolegą już wczoraj, będą stać i handlować jeszcze przez tydzień. – Choinek nie zabraknie, cały czas dowożą nam nowe.

Rzeczywiście, drzewek na placyku ogrodzonym wysokim metalowym płotkiem jest sporo. Przeważają świerki po 50-80 zł, ale są też bardziej szlachetne jodły. Te są droższe, za drzewko trzeba dać około stu złotych. Rozglądam się po placyku i tylko na oko oceniam, że na trawie leży towar wart przynajmniej kilka tysięcy złotych.
– Siedzimy tu non stop. Wiadomo, że trzeba pilnować, jakby człowiek nie pilnował to zaraz by towar rozkradli – twierdzi sprzedawca. Dyżurują więc całą dobę, na zmianę. Jak mówi, ich praca przez większość czasu sprowadza się do pilnowania choinek i co pewien czas sprzedania jakiegoś drzewka. W godzinach wieczornych, gdy ludzie wracają z centrum do domu ruch jest dużo większy, czasem nie sposób podejść i zapytać o cenę. Wtedy nie mają czasu by zastanawiać się nad tym, jaka jest pogoda. Później znów przychodzą chwile spokoju i... robi się zimno.
– Taka praca, coś za coś – twierdzi sprzedawca. – Teraz i tak nie jest tak źle, bywały lata, gdy mróz był po kilkanaście stopni. Ale wiadomo, że czasem trzeba się rozgrzać – dodaje. Rozgrzewa się przekładając drzewka z jednego miejsca w drugie, żeby wyeksponować te najładniejsze. One za kilka godzin przyciągną klientów. Za jakiś czas przeniesie się do samochodu zaparkowanego w pobliżu. – Lepsze są duże samochody, dostawcze, można postawić jakiś generator, farelkę włączyć – wyjaśnia mój rozmówca.

Praca w systemie zmianowym
Na Nowodworach mają nawet dwa samochody, jeden na numerach z Olsztyna, drugi na blachach... brytyjskich. – Ale my jesteśmy stąd, to tylko takie numery rejestracyjne – twierdzi sprzedawca choinek. Innym rozwiązaniem są samochody osobowe albo przyczepy kempingowe, które także można zobaczyć przy warszawskich straganach. – Widzi pan, jedni jeżdżą latem na kemping w środku lasu, a ja jeżdżę z własnym lasem na kemping zimą – śmieje się pan Henryk, handlujący choinkami na Żoliborzu.


On też ma pomocników, trzech. Podzielili dobę w taki sposób, żeby jeden pilnował w nocy, drugi pracował sam do 15, a potem "wchodzi" trzecia zmiana, na której jest dwóch sprzedawców. – Bo wtedy jest największy ruch, czasem taki, że nie mamy chwili by się po głowie podrapać. I trzech chłopów by się nie nudziło – twierdzi pan Henryk. On sam mieszka na Bielanach, jego pracownicy przyjeżdżają spod Warszawy. – Tak się ustawiamy, żeby każdy miał czas wrócić do domu, wykąpać się, przespać. Wcale nie jest tak, jak ludzie myślą, że my tu siedzimy przez okrągły tydzień i pilnujemy zielonego. Choć pilnować trzeba – wyjaśnia.

Pilnować trzeba
Bo kradzieże się zdarzają. Kilka lat temu pan Henryk i jego koledzy mieli manko na kilkanaście jodeł i świerków. – Sam nie wiem, jak to się stało. Któryś z nas musiał przysnąć na pół godziny – mówi pan Henryk. Jak podkreśla, jak ktoś chce ukraść, to sposób znajdzie, ale przecież drutem kolczastym bożonarodzeniowych drzewek okręcać nie będzie.

A jak wygląda kwestia higieny? – Mamy dość czasu, żeby podjechać do domu i umyć się. A na miejscu z potrzebami to różnie sobie radzimy. Zwykle idzie się do budki na pętli autobusowej – wyjaśnia sprzedawca z Nowodworów. Rzeczywiście, na pobliskiej pętli autobusowej stoi budka "toi toi" dla kierowców autobusów. Nie wszędzie jednak jest możliwość skorzystania z plastikowej ubikacji, dlatego niektórzy sprzedawcy na placykach, pośród drzewek, stawiają własne kabiny.
Praca jak każda inna. Sezonowa. Latem syn zbiera truskawki, zimą ja sprzedaję drzewka – mówi Jerzy Szczerba, który w tym roku pracuje, jak sam mówi, „przy wyciętych”. – Robię to czwarty rok z rzędu. W tym roku pogoda ma nas rozpieszczać – cieszy się Szczerba. Dziś temperatura wynosi kilka stopni poniżej zera. – I tak ma być przez tydzień, ciepło, jakieś przelotne opady śniegu z deszczem, czy deszczu. Będzie dobrze. Pamiętam, że któregoś roku śnieg mi cały czas sypał w oczy, jakbym się nie obrócił, no i zimniej było. Wtedy człowiek myślał, że zwątpi i rzuci to w cholerę – wspomina.
Większość swojego dyżuru stara się spędzać na placu, do przyczepy kempingowej ustawionej pośród choinek, chowa się gdy pada deszcz. Ma na miejscu przenośną toaletę, więc nie musi szukać WC po okolicy. Ale dziś jest wyraźnie zły, bo jeden z jego kolegów zachorował i będzie go musiał zastąpić w nocy. – Nie mam wyjścia. Choć myślałem, że tę noc spędzę w łóżku – mówi. Własne łóżko ma daleko stąd, przyjechał z drzewkami spod Kielc. – Do domu wracać nie ma sensu, za daleko, wynajęliśmy pokój w jakimś robotniczym hotelu.

– Jeszcze tydzień tu będziemy. Potem trzeba będzie posprzątać po sobie i jechać na wigilię. To nic, że teraz człowiek marznie, ogrzeję się w rodzinnym gronie przy karpiu – śmieje się pan Henryk.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Tomasz Raczek zwraca uwagę na szczegóły kultowego już filmu

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu