Marszałek Senatu Stanisław Karczewski jedynie przeciąga kryzys związany z ograniczeniem mediom dostępu do relacjonowania prac Sejmu.
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski jedynie przeciąga kryzys związany z ograniczeniem mediom dostępu do relacjonowania prac Sejmu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Już pierwsze minuty spotkania marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z dziennikarzami dobitnie pokazały, o co tak naprawdę chodzi w trwającym w Polsce sporze. Marszałek zaczął rozmowy od prośby, by spotkania nie nagrywać, a kiedy część dziennikarzy odmówiła i nie przerwała relacji na Facebooku powołując się konstytucję, polityk PiS to gorzko zaakceptował, jednocześnie wchodząc w dyskusję, co tak naprawdę znajduje się w konstytucji.

REKLAMA
– Spotkanie, które niewątpliwie było potrzebne. Spotkanie dobre, podczas którego dowiedziałem, jakie są oczekiwania dziennikarzy, zastrzeżenia dziennikarzy – oznajmił marszałek Senatu po zakończeniu rozmów z przedstawicielami mediów. Poinformował też, że na razie żadne nowe reguły nie zostaną wprowadzone, bo pod odpowiednimi dokumentami w tej sprawie nie podpisał się ani marszałek Sejmu Marek Kuchciński, ani on.
Jednocześnie Stanisław Karczewski nie pozostawił wątpliwości, iż nie ma szans na to, by Prawo i Sprawiedliwość całkowicie wycofało się z decyzji o zmianie zasad funkcjonowania mediów w parlamencie. – Zasady, które obowiązują do tej pory, będą obowiązywały. Do 6 stycznia obiecałem przedstawić nowe propozycje, do wszystkich redakcji, a potem usiądziemy i będziemy rozmawiać o ostatecznych rozwiązaniach – oznajmił.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl