Andrzej Rzepliński udzielił ostatniego wywiadu jako prezes TK.
Andrzej Rzepliński udzielił ostatniego wywiadu jako prezes TK. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Na 4 godziny przed końcem kadencji odchodzący prezes TK Andrzej Rzepliński udzielił wywiadu Monice Olejnik. Spokojnie odpowiadał na ostre pytania prowadzącej o związki z polityką, kryzys konstytucyjny i bieżącą politykę.

REKLAMA
Rzepliński stwierdził, że walczy o konstytucję, ale nie z prezydentem. Prezes Trybunału Konstytucyjnego stwierdził, że szanuje Andrzeja Dudę. Dodał, że "miał zaufanie, że prezydent odbierze ślubowanie w październiku od sędziów wybranych przez poprzednią większość parlamentarną". Odniósł się także do kwestii robienia z sędziów wrogów narodowych, którzy chcą zabrać zasiłki biednym ludziom.
– Wtedy był krzyk. "My dajemy 500 zł, oni chcą wam zabrać". Nie było jeszcze ustawy ani wniosku. Gdyby była to TK by rozstrzygał. Jakie byłoby rozstrzygnięcie nie wiem, ale przy tej ustawie i każdej innej, Sejm kierował się tym, ze na końcu może być sprawa w TK. Trybunał wiele razy orzekał, że aktualnie rządząca partia ma prawo realizować swój program społeczno-gospodarczy, a elementem tej partii jest 500+. Proszę sobie resztę doczytać. To było kłamstwo, że zabierzemy – odpowiedział Rzepliński.
Prezes dodał, że wywoływanie nienawiści do TK było niektórym potrzebne, bo rozwiązywało problemy. Jak stwierdził, wroga trzeba jakoś uosobić. Zapytany o KOD, Rzepliński zdystansował się od ulicznych demonstracji i powiedział, że nie sądzi aby poszedł na jakiś marsz.
– To nie jest sposób funkcjonowania, który mnie odpowiada. Nie czuję się tam dobrze. Brałem udział w pochodach Komorowskiego 11 listopada. Do pewnego stopnia było to fajne, ale niespecjalnie dobrze się czułem. To nie mój styl okazywania stanowiska. Są dostępne inne – mówił.
W sprawie ostatnich wydarzeń i incydentu z posłem Szczerbą, Rzepliński powiedział, że Sejm jest miejscem dyskusji, emocji, interesów, a czasami także śmiechu.
– Co on takiego złego powiedział? "Marszałku kochany". Część sali się roześmiała. Tego typu zdarzenia można rozładować delikatniej, nie tak obcesowo – skomentował i stwierdził, że wolałby, aby Kuchciński poniósł odpowiedzialność, ale osobistą. Nie chciałby, by odbierano mu mandat, jak domagała się część opozycji, ale żeby po prostu przeprosił.
Dodał, że nie uważa przeniesienie obrad za niezgodne z prawem, ale powinno się to zarządzić z wyprzedzeniem kilku godzin. Rzepliński nie chciał oceniać słuszności ostatnich demonstracji.
– Była procedowana najważniejsza ustawa każdego parlamentu, w związku z tym są rożne konflikty. Nagle ta dyskusja zostaje przeniesiona i, przy takim racjonalnym patrzeniu, z błahego powodu – ocenił.
Stwierdził, że nie sądzi, aby chciano sfałszować wyniki. Na koniec dodał, że nie uważa, aby "podpalano Polskę", według prezesa to wszystko element gry o władzę.
– Polskę się traktuje obcesowo, to nie jest podpalanie. To jest oczywiste, że Jarosław Kaczyński sprawuje pełnie władzy. Nie potrafi się zatrzymać, chce więcej – podsumował.
źródło: TVN24

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl