
Obóz prawicowy otrząsnął się już z szoku, jaki spowodowała okupacja sali plenarnej i manifestacje przed Sejmem. Oto do braci Karnowskich, którzy przeprowadzili wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, dołączają Tomasz Sakiewicz i Wojciech Mucha, którzy rozmawiali na temat ostatnich wydarzeń z Andrzejem Dudą. Prezydent nie zostawia wątpliwości, że opozycja to wichrzyciele, którym zależy na obaleniu rządu, który przecież tyle dobrego zrobił dla zwykłych obywateli.
REKLAMA
O co zdaniem prezydenta chodzi opozycji? Czy afera rozpętana w ostatnim tygodniu przed świętami ma na celu ochronę przepisów konstytucji? Czy opozycja podważająca legalność głosowania nad budżetem ma rację? Otóż nie. Prezydent Duda jasno daje do zrozumienia, że to wszystko jest obliczone jedynie na to, żeby obalić rząd. A opozycja sieje zamęt w niecnych celach.
W gruncie rzeczy opozycji najwyraźniej chodzi o wzniecanie niepokojów społecznych. Ludzie nie lubią stanu niepokoju, więc jeśli wywoła się takie wrażenie, to automatycznie następuje zniechęcenie do ludzi sprawujących władzę. Ludzie zniechęcają się do władzy w dwóch wypadkach – tłumaczy prezydent Andrzej Duda. Głowa państwa przekonuje czytelników "Gazety Polskiej”, że chodzi jedynie o to, żeby obalić obecny rząd. Ten rząd, który tyle dobrego zrobił. – Zostało wprowadzonych dużo prospołecznych zmian. Takich, które odczuł przeciętny obywatel. Przeciętny, czyli taki, który zarabia średnią krajową albo nawet niżej – mówi głowa państwa.
Gdy Jarosław Kaczyński mówi o puczu, Andrzej Duda jest bardziej powściągliwy, jednak i on próbuje zaklinać rzeczywistość i zmieniać historię ostatnich wydarzeń. Prezydent zauważa w wywiadzie, że cała walka opozycji o wolne media jest bezprzedmiotowa, bowiem nie ma przecież żadnego aktu prawnego marszałka w sprawie ograniczenia dziennikarzy na terenie parlamentu. – Marszałek podjął temat, to prawda, to były jednak pewne założenia. Z tych propozycji zrobiono wielkie „halo” – argumentuje głowa państwa.
Okazuje się więc, że dziennikarzy nie wpuszczono na salę kolumnową gdzie głosowano nad budżetem, a także w następnych dniach jedynie na podstawie założeń pana marszałka, bez zarządzenia w tej sprawie. Ale to nic takiego, zapewne w jednym z kolejnych wywiadów prezydent wyjaśni także i tę kwestię.
źródło: niezależna.pl
