"SKAM" – norweski serial, który uzależnia. Bez niego nastolatki, także te z Polski, nie potrafią żyć

Fot. mat. promocyjne
Moja 16-letnia siostra znalazła sobie nowe uzależnienie. Nazywa się "SKAM" i jest produkcją, która wychodzi poza definicję serialu. Dla młodych Norwegów jest już stylem życia, który zatacza coraz szersze kręgi. Historia młodych ludzi zmagających się z urokami dojrzewania podbija serca międzynarodowej widowni. Wciąga, stając się częścią osobistego świata, punktem rozkładu dni i nocy. Jeśli więc jeszcze nie słyszeliście o "SKAM" to dobry moment, by to zmienić.

Fenomen
Miesiąc temu dziennikarz "Dazed Digital", Trey Taylor dostał maila o mniej więcej takiej treści: Musisz poznać "SKAM". W pierwszej chwili stwierdził, że jego autorka, 24-latka z Norwegii o imieniu Selboe, to opłacona trendsetterka. Z kolejnej wiadomości dowiedział się, że wcale nią nie jest, a "jedynie lub aż" należy do oddanej grupy fanów serialu. Zaznaczmy – bardzo licznej grupy. I która, jak dowiadujemy się z artykułu, prowadzi swoistą krucjatę, by zwiększyć zainteresowanie produkcją.
Seriali o nastolatkach powstaje na potęgę, czemu więc akurat ten, rodem ze Skandynawii budzi tak wiele emocji? Bo, według jego odbiorców, jak żaden inny, rzeczywiście odzwierciedla ich życie. Tę opinię potwierdza moja siostra – licealistka. Kiedy pytam, co konkretnie tak ją ciągnie do "SKAMU", odpowiada: Chyba najbardziej dlatego, że jest naprawdę ciekawy, a ja mogę wczuć się w sytuacje bohaterów i wyciągnąć wnioski dla siebie.
Ola, 16-letnia fanka serialu "SKAM"

Wydaje mi się, że "SKAM" uczy, że warto mieć swoje zdanie we wszystkich sprawach, nawet kiedy jest to komuś nie na rękę. Czego jeszcze? Sądzę, że akceptacji inności, choćby religijnej, jak i samego siebie. W 100 proc., bo właśnie tacy się urodziliśmy i tego nie zmienimy.

Z czym to "jeść"
Każdy sezon, a jak dotąd powstały trzy, skupia się na jednej postaci i dotyka innych kwestii m.in. nękania, homoseksualizmu, seksu, narkotyków czy feminizmu. Brutalnie i do bólu szczerze. Inną cechą wyróżniającą "SKAM" jest to, że historia "żyje" 24 godziny na dobę. W czasie rzeczywistym odbiorcy mogą śledzić bohaterów – np. kiedy ci imprezują o 2 nad ranem, a także to, co publikują na Facebooku i Instagramie, jednocześnie czytając ich sms-y. Taki serialowy "Big Brother", dający poczucie więzi z obserwowanym.
Serial można oglądać wyłącznie w języku norweskim, ale po sieci krążą odcinki z napisami – co nie ma wiele wspólnego z legalnością. Dlatego fani walczą o tłumaczenie. Powstała nawet petycja, której adresatem jest nadawca serii NRK.
"3 sezon "SKAM" właśnie się rozpoczął i ma więcej odbiorców niż kiedykolwiek wcześniej. Na stronie [telewizji] ogląda go ponad 70 tys. ludzi, na Youtube powyżej 100 tys. w większości nieznających języka norweskiego. Te osoby są skazane na pomoc 'lokalsów', którzy publikują – oczywiście nielegalnie – przetłumaczone już odcinki" – czytamy w petycji. – Tymczasem rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczy, że NRK doda napisy. Dołącz do tej akcji, by mogło się to ziścić" – przekonują fani. Popiera ich 2 tys. internautów (z założonych 5 tys.).
Jedno "ale"
"SKAM" pokazuje świat młodzieży takim, jakim on rzeczywiście jest. Mówi, że nie trzeba czuć się ani gorszym ani lepszym od innych, że można być zagubionym i niekoniecznie rozumieć dlaczego. "To nie historia 'księcia i królewny", daleko jej od dzielenia świata na 'czarny' i 'biały'. Ma raczej więcej wspólnego z szarościami życia i wszystkim, co wiąże się z byciem młodym" – twierdzi jedna z wielbicielek norweskiego hitu.

Wielka popularność serialu przekłada się jednak na pewne niebezpieczeństwo. "SKAM" wciągając w życie fikcyjnych postaci, odciąga od prawdziwego życia. Uzależnia jak media społecznościowe, dając okazję do bycia ciągle na bieżąco. Mimo że niesie ważne lekcje i pozwala zrozumieć siebie – czującym się nierozumianymi – nastolatkom, pojawia się pytanie, czy może zastąpić prawdziwą rozmowę o tym, co uwiera i boli.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...