
Beata Kempa należy do polityków, którym trudno przerwać. Przekonał się o tym Robert Mazurek, który rozmawiał z szefową KPRM o kryzysie w Sejmie. Kiedy kilkakrotnie próbował zadać pytanie, zrezygnowany spytał, czy wyjść ze studia i zaparzyć pani minister herbatę, by jego rozmówczyni w spokoju mogła dokończyć monolog. Ale Kempa się nie speszyła.
REKLAMA
Zaczęło się od rozczarowania. Beata Kempa rozwiała nadzieje Roberta Mazurka, który chciałby zostać ambasadorem na San Escobar. Później było już tylko śmieszniej. Kiedy szefowa Kancelarii Premiera rozpędzała się w wyliczaniu grzechów PO (z obowiązkowym wypomnieniem "Sowy i Przyjaciele"), prowadzący "Rozmowę RMF FM" nie wytrzymał. – Błagam panią, wy też macie swoje historie za uszami.
Ale to nie zbiło posłanki Prawa i Sprawiedliwości\ z pantałyku. Mazurek kilkakrotnie próbował przerwać wywód, mający dowieść, że opozycja chce zablokować wypłatę 500+. – A czy mogę pani zadać pytanie? – pytał, czy raczej prosił. Zrezygnowany stwierdził: "Proszę państwa, a teraz monolog Beaty Kempy".
Po chwili dodał jeszcze: "Pani minister, zaparzyć pani herbaty?". Niezrażona Kempa rzuciła tylko: "Mam, dziękuję bardzo, dobra jest herbata w RMF". I po kolejnej uprzejmej prośbie wreszcie udzieliła dziennikarzowi głosu. Mazurek ocenił, że protest opozycji nie zagraża wypłacie 500+, ale Beata Kempa nie ustępowała. Dziennikarz w końcu nie wytrzymał i wypalił: – A co, oni zabrali te pieniądze ze sobą i trzymają pod siedzeniami? Przecież to jakaś groteska.
Tak, to była groteska.
źródło: RMF FM
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
