
Zaufaliśmy osobie, która miała referencje, była pracownicą podwarszawskiego, publicznego renomowanego szpitala. Wiem, że ona przygotowywała się na sprzedaż zdjęć naszego ojca od dawna. Teraz dowiedzieliśmy się, że została ze szpitala usunięta, czyli nas okłamała – mówi naTemat Paulina Młynarska. – Jestem po rozmowie z naczelnym "Super Expressu" – dodaje.
REKLAMA
Zdjęcia chorego Wojciecha Młynarskiego pojawiły się w piątkowym wydaniu "SE". Zrobiła je osoba opiekująca się chorym artystą.
– Dzisiaj, każdy kto ma telefon staje się potencjalnym zagrożeniem dla nas i dla naszych bliskich. Można łatwo paść ofiarą szantażu w sieci, co nam właśnie się to przytrafiło– mówi w rozmowie z nami Paulina Młynarska – Zaufaliśmy tej kobiecie, nie spodziewaliśmy się, że niebezpieczeństwo może spotkać także wewnątrz naszego domu. Przecież nie mogliśmy odbierać jej telefonu przed wejściem – dodaje dziennikarka.
Po publikacji "Super Expressu", w ogniu krytyki znalazł się także naczelny tej gazety: Sławomir Jastrzębowski, który podjął decyzję o zamieszczeniu zdjęć chorego Wojciecha Młynarskiego. Kilka godzin później napisał na swoim Twitterze: "Jestem właśnie po rozmowie z rodziną Państw Młynarskich i sprawa została wyjaśniona".
– Rzeczywiście dzwoniłam do Sławomira Jastrzębowskiego, rozmawiałam także z przedstawicielami innych mediów. To był naturalny odruch. Tak jak matka walczy w obronie swoich dzieci, tak samo my będziemy chronić naszego ojca, który jest teraz bezbronny jak dziecko.Właśnie się dowiedzieliśmy, że ta kobieta została zwolniona ze szpitala, w którym pracowała. W niemiłych dla niej okolicznościach – mówi Paulina Młynarska.
Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl
