
Podczas pierwszego dnia prezydentury Donalda Trumpa na ulicach Waszyngtonu protestowało kilkaset tysięcy osób. Podobne marsze kobiet odbyły się nie tylko w kilkuset miastach USA, ale też w poza granicami Stanów.
W Waszyngtonie w pierwszy dzień prezydentury Donalda Trumpa protestowało kilkaset tysięcy osób. Dokładne liczby nie są znane, ale organizatorzy spodziewali się 200-250 tys. uczestników. Inicjatywa była wspierana przez część środowiska aktorskiego i muzycznego. Do udziału zachęcały m.in. Scarlett Johansson, Julianne Moore czy Katy Perry.
Podobne demonstracje miały miejsce w 600 miastach USA, a także za granicą, m.in. w Sydney, Paryżu, Frankfurcie nad Menem, Berlinie czy w Londynie. Szacuje się, że udział wzięło w nich 2 mln osób. Uczestnicy marszu w Waszyngtonie skandowali "Bez sprawiedliwości nie ma pokoju". Demonstracja przeszła przez park National Mall pod pomnik Martina Luthera Kinga.
Pod hasłem "Anty-Trump" kilkadziesiąt osób zebrało się pod ambasadą USA w Warszawie. Podczas manifestacji padały zarzuty, że zaprzysięgany prezydent jest "rasistą oraz antyzwiązkowcem".
Tymczasem inauguracja Trumpa zebrała 250 tysięcy osób - 500 tys. osób. W odpowiedzi na doniesienia prasowe, Trump osobiście stwierdził, że pod Kapitolem zebrało się "z półtora miliona ludzi". W prasie pojawiły się zdjęcia przedstawiające widok z Monumentu Waszyngtona, na których widać sporo pustej przestrzeni. Według Trumpa to manipulacja fotoreporterów, a tłum znajdował się poza kadrem. Tej teorii zaprzeczają jednak zdjęcia lotnicze.
źródło: CNN
