
Najbardziej znana biurowa dzielnica Warszawy, słynny "Mordor na Domaniewskiej" przeżywa kryzys. Wystarczy spojrzeć na ten jeden biurowiec, który kosztował 177 mln zł, był gotowy już roku temu, a od wielu miesięcy trwają dramatyczne poszukiwania firm i pracowników, którzy zechcą się tam wprowadzić.
Co się dzieje? Pracownicy biurowego zagłębia na Służewiu nazywani byli lemingami, żyjącymi w korporacyjnych stadach. Jak wiadomo, te zwierzątka słyną ze szczególnej formy przystosowania się do zmieniających się okresowo warunków środowiska. To cytat za słownikiem ssaków: "w sytuacji masowego rozmnożenia się gatunku duże grupy osobników opuszczają przegęszczony teren, wędrują w poszukiwaniu terenów do zasiedlenia. Przebywają rzeki, a nawet wchodzą do morza i płyną przed siebie".

To właśnie wydarzyło się w "Mordorze na Domaniewskiej". Pracownicy mieli już dość "przegęszczenia", tego, że o godzinie 17 ludzie wychodzący z biur nie mieścili się na przystankach tramwajowych. Pisaliśmy, że z dzielnicy białych kołnierzyków ewakuowały się kilkusetosobowe załogi korporacji Unilever oraz Aviva. Ta ostatnia do nowego wieżowca przy Dworcu Gdańskim, gdzie pomimo naprawdę luksusowych powierzchni dostali niższą cenę. W ten sposób w największej biurowej dzielnicy Warszawy przybywa pustostanów, spadają ceny, a w oknach biurowców pojawiają się plakaty o poszukiwaniu najemców.

Wpadkę zaliczył państwowy Polski Holding Nieruchomości. Zaraz obok Galerii Mokotów wystawił inwestycję, że mucha nie siada. Zaprojektowaną przez renomowanych architektów, 27 tys. metrów kwadratowych powierzchni biurowej klasy A (czyli na bogato), a całość kosztowała 177 mln zł. Większość biurowca pod koniec 2015 roku zajęli pocztowcy, a reszta miała być wynajęta. Miała... bo dalej biznes potoczył się inaczej. Na dwóch piętrach wywieszono plakaty "Tanie Biura", "Dobra cena" i tak już zostało.
Łukasz Kałędkiewicz, szef działu biurowego, CBRE
Na koniec 2016 roku zanotowano rekordową podaż powierzchni biurowej w Warszawie. Oddano do użytku 23 nowe biurowce. To oznacza, ze inwestorzy z Mordoru muszą się bić o klientów np. obniżając ceny najmu. Według branżowych ekspertów z firmy CBRE, czynsze za najlepsze lokalizacje wynoszą 23 euro za metr kwadratowy. Serwisu "Biuro na Miarę" podaje, że ceny spadły jeszcze niżej, nawet do 8 euro. To pokazuje, że okolice Galerii Mokotów straciły na prestiżu.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
