
Kosmiczny bezdomny na kwasie, Frankenstein z gejowskiego porno dla miłośników sado-maso i Minotaur w stylu nazistowskim. Czy wkrótce tak będą wyglądać faceci? Powitajmy bohaterów najbardziej szalonych męskich kolekcji roku!
REKLAMA
Czy moda męska jest nudna? Bynajmniej. Projektanci kolekcji dla panów coraz częściej dają się ponieść nieskrępowanej fantazji i sięgają do najmniej spodziewanych źródeł inspiracji. Ich wizje potrafią zaskoczyć nawet największych ekscentryków, a modele na pokazach wyglądają jakby trafili na wybieg prosto z gabinetu osobliwości. Czy w tym szaleństwie jest metoda? Zobaczcie sami.
Moda uzależniona jest od zmian, kocha awangardę, która szaleńczo goni za nowością, a branża mody cierpi na niezaspokojony głód świeżości. Najodważniejszych projektantów nie zobaczycie podczas tygodnia mody w Mediolanie czy Nowym Jorku. Szaleństwo tkwi przede wszystkim w najmłodszych, a ich spotkać można przede wszystkim na konkursach oraz na pokazach dyplomantów prestiżowych, światowych uczelni.
Młodzież nie lubi ograniczeń, uwielbia za to podróże w krainę wyobraźni. A tam wszystkie chwyty są dozwolone. Wysokie miesza się z niskim, tworząc barwny kolaż. Niewyczerpaną ilość inspiracji oferuje również śmietnik popkultury. Udowadniają to m.in. zdobywczynie głównej nagrody na tegorocznym festiwalu mody w Hyères – jednego z najważniejszych modowych wydarzeń we Francji. Pochodzące z Finlandii dziewczyny – Siiri Raasakka, Tiia Siren i Elina Laitinen – stworzyły wybuchowe kompozycje z kolorów, wzorów i faktur. Tak właśnie mogliby wyglądać współcześni, dorośli podopieczni Pana Kleksa po latach łykania tęczowych pastylek. Tak również mógłby wyglądać fan rave’u, grunge’u i hip-hopu. Oczywiście pod warunkiem, że zaakceptował luksusowe materiały, ręcznie robione printy i kryształki Swarovskiego.
Nie mniej fantazji mają podopieczni króla modowych freaków, Waltera van Beirendonck – szefa Wydziału Mody Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii. W tym roku prawdziwie mroczną wizję zafundował na przykład Rey Benedict Pador. Jego kolekcja mogłaby się nazywać „najgorsi zwyrodnialcy z dziecięcych koszmarów" lub „z wizytą w gejowskim klubie sado-maso“. Wiele tu dziwacznych akcesoriów, wiele deformacji ciała, sporo jest również groteski.
Tak ekscentryczne kostiumy nie nadają się raczej na najważniejsze światowe wybiegi. Nie oznacza to jednak, że w ofercie wielkich domów mody nie znajdziemy równie dziwnych inspiracji. Najlepszym przykładem jest tu twórczość Ricardo Tisci – dyrektora kratywnego Givenchy. Już w pierwszej męskiej kolekcji lansował on super krótkie, różowe, koronkowe szorty. Później było już tylko lepiej. Na jesień/zimę 2012 proponuje on look nazi Minotaura w spódnicy, szerokiej kurtce i bluzie sportowej. Całość podkręca jeszcze motyw amerykańskiej flagi w czarno-czerwonych kolorach. Kolekcja już stała się hitem! Projektant ma bowiem niezwykły dar przekuwania najbardziej oryginalnych pomysłów na formy użytkowe, a to właśnie powinno cechować modowych geniuszy!