Janusz Łukowicz, Szaliki, 2007
Janusz Łukowicz, Szaliki, 2007 Fot. Galeria Starter

Piłka nożna jest wieczna. Widać to podczas mistrzostw Europy, czy świata, kiedy nawet największy antyfan piłki nożnej maluje sobie twarz i idzie ze znajomymi śledzić wyniki meczu. Sport pojawia się także w sztuce. Janusz Łukowicz po 5 latach od zaprezentowania pracy Szaliki, wraca do piłki nożnej i przygotowuje słuchowisko, do którego będzie można dołączyć 23 czerwca w galerii Starter.

REKLAMA
W 2007 roku Janusz Łukowicz pokazał swoją pracę Szaliki. Nie poszedł jednak na łatwiznę i nie wydziergał byle czego własnymi rękami. Ich uszycie zlecił zakładowi na Targówku, który na codzień produkuje gryzące w szyję wyrazy kibicowskiej dumy fanów Legii, czy Polonii. Powstało osiem kompletów, w których znajdowały się po trzy szaliki. Na biało-czerwonym, zamiast napisu Polska, był Sasnal, Niemcy reprezentował Rauch, na szaliku Anglii widniało nazwisko Hirsta.
– Nawiązałem w tej pracy do subkultury kibiców i konsumentów sztuki. Mając nadzieję, że ożywająca za sprawa powstających instytucji kulturalnych dyskusja o sztuce osiągnie temperaturę zbliżona do temperatury dyskusji o sporcie, przygotowałem na tę okazję szaliki. Chciałem, żeby praca była trochę przewrotna. Wyszło trochę ironicznie, ale chyba zawsze tak jest, gdy podejmuje się w pracach temat sztuki – mówił dla ArtBazaar Janusz Łukowicz.
Po pięciu latach Łukowicz powraca do tematyki sportowej. Ale zamiast kolejnych gadżetów dla kibiców, przygotował słuchowisko piłkarskie. To stenogram legendarnego spotkania Polska - Anglia na Wembley, które w 1973 roku przyniosło nam zwycięski remis. Wtedy Jan Tomaszewski został okrzyknięty "tym, który zatrzymał Anglię", a Polacy zyskali awans do Mistrzostw Świata w Niemczech, odbywających się rok później. Mecz komentował Jan Ciszewski, którego barwne i pełne emocji wypowiedzi można porównać do dzisiejszego stylu Tomasza Zimocha.
Ale Janusz Łukowicz nie idzie za ciosem i kolejny raz ironizuje. Krzyki i słowa dodające otuchy przepuszcza przez syntezator mowy, wydającego z siebie metaliczny dźwięk programu. Nazywany potocznie Ivoną, jest jedną z ulubionych zabawek internautów. Można też usłyszeć go w kilku językach, oczywiście na potrzeby Euro, na naszych odnowionych dworcach kolejowych. Słuchowisko trwa tyle, ile pamiętne spotkanie, nie będzie żadnych cięć.
Czym będą komentarze sportowe wyzute z emocji? Niczym, w zasadzie stekiem bzdur. Razem z tembrem głosu zostanie z nich usunięty przekaz. Nic nie zmobilizuje nas do walki, raczej brutalnie ściągnie na ziemię. Będziemy zmuszeni do wychwytywania jeszcze wyraźniej słyszanych językowych błędów. Czy to odpowiedź artysty na piłkarski Euroszał, który dla niektórych jest już nie do zniesienia? Będzie można przekonać się już 23 czerwca w warszawskiej galerii Starter.
Janusz Łukowicz
Bez emocji
Słuchowisko piłkarskie
23.06.2012, godz.: 17.00
Skwer Tekli Bądarzewskiej
Janusz Łukowicz, konceptualista, twórca sytuacji nieoczywistych, studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie