To dolegliwość zwana "wzdęciem godnościowym" zmusza Witolda Waszczykowskiego do prowadzenia takiej polityki zagranicznej?
To dolegliwość zwana "wzdęciem godnościowym" zmusza Witolda Waszczykowskiego do prowadzenia takiej polityki zagranicznej? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Gołym okiem widać, że Polska przestała być postrzegana jako zdrowy gracz na arenie międzynarodowej. Jak zatem nazywa się dolegliwość, która dotknęła polską politykę zagraniczną i sprawia, że rząd w Warszawie traci sojuszników już nawet wśród mało znaczących państw sąsiedzkich? Być może najlepiej zdiagnozował ją właśnie europoseł i były unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski...

REKLAMA
Polityk Platformy Obywatelskiej odniósł się na Twitterze do przedstawionej dziś przez ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego informacji o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2017 roku. Podczas tego przemówienia w Sejmie szef polskiej dyplomacji stwierdził m.in. że "zamiast stać na bocznej linii weszliśmy do gry na międzynarodowej arenie" i "potrafimy budować koalicje i wygrywać". "Wzdęcie godnościowe na użytek krajowy bez względu na szkody międzynarodowe" – podsumował to wszystko Janusz Lewandowski.
Zdiagnozowana przez Lewandowskiego kłopotliwa dolegliwość polskiej polityki zagranicznej niesie za sobą co najmniej jeden bardzo nieprzyjemny objaw. To skłonność do skrajnego naciągania rzeczywistości. Jak informowaliśmy już w naTemat, sejmowe wystąpienie szefa MSZ było tego dobitnym przykładem. Szczególnie te chwile, gdy Witold Waszczykowski mówił o sukcesach w budowaniu sojuszy, przemilczając najgorsze od upadku PRL relacje z Europą Zachodnią i serię afrontów ze strony rzekomych sojuszników PiS z Grupy Wyszehradzkiej.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl