Premier Beata Szydło na konferencji w Brukseli
Premier Beata Szydło na konferencji w Brukseli Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– To porażka przede wszystkim Unii Europejskiej. To porażka tych zasad, które powinny tu obowiązywać – tak o przegranej na wojnie przeciwko Donaldowi Tuskowi mówiła w piątek w Brukseli premier Beata Szydło. Zdaniem przedstawicielki Prawa i Sprawiedliwości, "unijni przywódcy mają poczucie, że coś jest nie tak".

REKLAMA
Spora cześć zwołanej w piątkowe popołudnie konferencji Beaty Szydło brzmiała, jak przedstawienie aktu oskarżenia pod adresem jej kolegów po fachu z pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej. – Nie dopełnili tych zasad, które powinny nas łączyć – mówiła polityk Prawa i Sprawiedliwości. – Wczorajszy dzień był pogłębieniem podziałów w UE. Oni doskonale o tym wiedzą – tak komentował fakt, iż reelekcję Donalda Tuska poparło 27 państw członkowskich, a sprzeciwiła się temu jedynie Polska. – Mogę mieć satysfakcję, że inni szefowie państw mają poczucie absmaku – podkreśliła premier.
Odniosła się też do słów przewodniczącego Rady Europejskiej, który w czwartek powiedział, że współczuje Beacie Szydło "tej niewdzięcznej roli, jaka została jej narzucona przez lidera jej partii". – Mogę zapewnić przewodniczącego Tuska, że nie musi się o mnie martwić. Czuję się świetnie, nic mi nie dolega – oznajmiła. – Ja jestem wynajęta do bronienia polskiego państwa i polskich obywateli – w ten sposób premier przedstawiła rolę, którą miała odgrywać na szczycie w Brukseli.
Przedstawicielka PiS skomentowała także doniesienia o sporze, jaki podczas wczorajszych obrad miał wybuchnąć między nią, a wieloma innymi przywódcami państw członkowskich. – Rzeczywiście wieczorem była taka na dosyć wysokim poziomie wymiana zdań – mówiła. Nie zaprzeczyła też, że od prezydenta Francji François Hollande'a usłyszała, iż UE może zakręcić kurek z pieniędzmi płynącymi do Polski. – Gdybym miała poważnie traktować szantaże prezydenta, który ma 4 proc. poparcia... – rzuciła sarkastycznie.
A co z konkluzjami po szczycie, których podpisania Beata Szydło odmawia w ramach sprzeciwu wobec reelekcji Donalda Tuska? – Jeśli jedno państwo nie przyjmuje konkluzji ze szczytu, to znaczy, że konkluzji nie ma – oceniła. Jednoznacznie zaprzeczyła też spekulacjom na temat tego, że w wyniku tej poniesionej przez polską dyplomację klęski stanowisko straci minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. – Żadnych zmian w kierownictwie MSZ nie będzie – stwierdziła.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl