
Po co stać w kolejkach, skoro jest internet? Z tego, w zasadzie słusznego, założenia wychodzimy wpisując w wyszukiwarce “objawy osteoporozy”, “dziwna wysypka na przedramieniu” czy “dozowanie aspiryny” i klikając w pierwszy lepszy niebieski link trzymamy kciuki, żeby trafić na w miarę sprawdzone informacje. Nasuwa się pytanie, dlaczego na własne życzenie stawiamy się w roli królików doświadczalnych, kiedy medyczne wątpliwości można skonsultować zdalnie z prawdziwym lekarzem?
Niuanse technologiczne to tylko jedna strona medalu, bo jak w każdej sytuacji medycznej, kluczowe znaczenie dla jakości usługi mają kompetencje specjalistów. Warto zwrócić uwagę, czy dana przychodnia publikuje wyczerpujące opisy każdego z lekarzy, dokumentujące doświadczenie zawodowe oraz umożliwiające zlokalizowanie “fizycznego” miejsca pracy.
Kontakt zdalny pozwala mi pomóc tym pacjentom, którzy mają trudność w konsultacjach stacjonarnych. Niestety przyznanie się do nadużywania substancji, trudności w związku, złego samopoczucia psychicznego, trudności w kontrolowaniu gniewu i agresji nie należy do łatwych. Polacy boją się nadal specjalistów od zdrowia psychicznego, boją się etykiety choroby psychicznej. Zmienia się to na korzyść, ale powoli.
O ile łatwo sobie wyobrazić, że w wiadomości tekstowej opisujemy problemy ogólne, a za pośrednictwem videochatu pokazujemy lekarzowi wysypkę, to już dokładne opisanie bardziej złożonych dolegliwości może być problematyczne. – Zgadza się, ale właśnie dlatego powinniśmy porozmawiać z lekarzem, czy specjalistą, który wie o co zapytać – mówi Hanna Niemierka. – Kontakt na żywo, z użyciem komunikatora czy telefonu jest niezwykle cenny gdy chcemy, żeby lekarz przeprowadził z nami wywiad medyczny i pomógł ukierunkować nasze dalsze działania. Wielu z nas nie wie nawet do jakiego specjalisty się zwrócić po poradę. „W realu” też najpierw idziemy do lekarza internisty, który kieruje nas dalej. Zdalny kontakt pozwala nam działać od razu.
Artykuł powstał we współpracy z eDoktor24.pl