
Minister spraw wewnętrznych i administracji od dawna miał na dziś umówione spotkanie z unijnym komisarzem do spraw migracji i spraw wewnętrznych Dimitrisem Avramopoulosem. Jednak na nie przyszedł, bo w tym samym czasie pędził na naradę kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości na Nowogrodzką. Chciał delegować zastępcę, ale na to z kolei nie zgodził się przedstawiciel Komisji Europejskiej.
REKLAMA
Miało być wstawanie z kolan, polska dyplomacja miała wzbić się na nowy, nieznany dotąd poziom i proszę – dziś okazało się, że nasi ministrowie mogą sobie pozwolić na lekceważenie spotkania z unijnymi komisarzami. Oczywiście przedkładając takie umówione spotkanie nad wizytę w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej. Nietakt? Jeszcze większym była podjęta przez ministra próba oddelegowania na spotkanie swojego zastępcy. Z przyczyn oczywistych ta propozycja spotkała się z odmową komisarza.
A wszystko dlatego, ze na Nowogrodzkiej odbywało się prezydium Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości. Mariusz Błaszczak najwyraźniej uznał, że nie może go zabraknąć u boku prezesa Kaczyńskiego. Podobnie musiała uważać także premier Beata Szydło, która w rządowej kolumnie samochodów jadących na sygnale przeciskała się przez zakorkowane ulice Warszawy, co przypadkiem udało się nagrać kamerą. Film będący kolejnym przykładem arogancji władzy już cieszy się wielką popularnością w sieci.
Jak twierdzi Joachim Brudziński, spotkania na Nowogrodzkiej odbywają się systematycznie raz w tygodniu. Czy dzisiejsze było w jakiś sposób szczególne? Trudno powiedzieć. Na pewno dla Mariusza Błaszczaka udział w nim był ważniejszym niż spotkanie z komisarzem unijnym.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
źródło: RMF FM
