
Jak robi się politykę w XXI wieku kolejny raz pokazuje Sławomir Nitras. W poniedziałek poseł Platformy Obywatelskiej znowu niezły użytek zrobił ze swojego smartfona i na Facebooku przeprowadził relację z wizyty... w szczecińskim biurze wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości i wicemarszałka Sejmu Joachima Brudzińskiego. Nitras chciał mu wręczyć prezent, ale go nie zastał, gdyż Brudziński udał się na pielgrzymkę.
REKLAMA
U Joachima Brudzińskiego polityk Platformy Obywatelskiej pojawił się przede wszystkim, by wytknąć partii rządzącej eurosceptycyzm. Sławomir Nitras przyniósł do siedziby Prawa i Sprawiedliwości flagę Unii Europejskiej i zaapelował, by zastąpić nią flagę partyjną. Jak tłumaczył, "Polacy dumnie wywieszają obok biało-czerwonej również flagę europejska", a na biurach PiS obok flagi Polski jest miejsce tylko na flagę partii.
Tego bardzo symbolicznego apelu o porzucenie antyzachodniej retoryki miał wysłuchać sam Joachim Brudziński. W imieniu wiceprezesa PiS i wicemarszałka Sejmu unijną flagę musiał jednak odebrać jeden ze szczecińskich działaczy "dobrej zmiany". Joachima Brudzińskiego w Szczecinie nie było, gdyż udał się na pielgrzymkę.
Niestety riposta działacza zastępującego Joachima Brudzińskiego nie należała do najbardziej udanych. Na upominek w postaci flagi Unii Europejskiej chciał on odpowiedzieć przekazując na ręce gości z PO flagę Polski. Sławomir Nitras był jednak na to przygotowany. Pokazał, że nie jest zafiksowany jedynie na UE, wyjął własną biało-czerwoną i stwierdził, że "bez polskiej flagi się nigdzie nie rusza".
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
