Ponury chichot historii? Marsz nacjonalistów z pochodniami w Częstochowie

Marsze nacjonalistów to już prawie stały element polskiego krajobrazu.
Marsze nacjonalistów to już prawie stały element polskiego krajobrazu. Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Były flagi, były karne szeregi, krok marszowy i pochodnie. Nie, to nie jest opis kroniki filmowej z lat 30. ubiegłego wieku. To wydarzyło się wczoraj, w Polsce, w świętym miejscu dla wielu Polaków – w Częstochowie, pod Jasną Górą.


„Nacjonaliści nadchodzą”, „cześć i chwała bohaterom”, „wielka Polska katolicka” – to tylko niektóre z haseł skandowanych wczoraj pod Jasną Górą. Krzyczało je na cały głos około tysiąca osób, które odpowiedziały na apel działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Czwarta pielgrzymka nacjonalistów skończyła się przemarszem z pochodniami.

Uczestnicy nie kryli swojego niezadowolenia obecną sytuacją w Polsce. Oberwało się wszystkim, i partii rządzącej i opozycji. Krytykowano ideologię gender i marginalizowanie interesu narodowego. Zarzucano politykom hipokryzję i brak prawdziwego umiłowania ojczyzny. Apelowano o to, by w Polsce przypominano głośno o chrześcijańskich korzeniach i wspólnym dziedzictwie całej Europy, która zalana islamem zaczyna zapominać o prawdziwych wartościach.

To kolejny przykład, pokazujący jak dobrze mają się w Polsce grupy szerzące nienawiść do ludzi innej wiary czy przekonań. Marsze nacjonalistów coraz częściej przechodzą ulicami polskich miast. Nacjonalistyczne symbole pojawiają się już niemal na każdym kroku i z czasem jakby mniej rażą czy oburzają. Nie powinno to zresztą nikogo dziwić, jeśli nawet prokuratorzy wnioskują o … obronę nacjonalisty skazanego prawomocnym wyrokiem sądu za spalenie kukły Żyda. Należy się spodziewać, że przemarsze z pochodniami mogą się stać trwałym elementem polskiego krajobrazu.


źródło: "Gazeta Wyborcza"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...