Płacił za antyukraińskie akcje, pieniądze dostawał z Rosji. Oto Aleksander Usowski, przyjaciel polskiej skrajnej prawicy

"Newsweek" ujawnia, kim jest Aleksander Usowski, organizator prorosyjskich manifestacji.
"Newsweek" ujawnia, kim jest Aleksander Usowski, organizator prorosyjskich manifestacji. fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta
Białoruski historyk, samozwańczy ekspert na temat polskich spraw, do przyjaciół maile zaczyna od "Heil". "Newsweek" ujawnia, kim jest Aleksander Usowski, największy przyjaciel skrajnej prawicy w Polsce i inicjator antykraińskich demonstracji.


Usowski lubi się chwalić, że studiował w Polsce, ale tak naprawdę odbył u nas tylko półtoramiesięczny staż w 1989 roku. Na prowadzonym przez siebie blogu chętnie wspomina jednak tamte czasy i późniejsze wizyty w naszym kraju.


Na blogu tym pisze, że "narodowy socjalizm to podstawa tradycyjnego społeczeństwa" i że "straszne bajki o wymordowaniu milionów w komorach gazowych w Auschwitz należy zostawić fantastom", a Hitler został sprowokowany do wojny przez kapitalistyczną Wielką Brytanię i USA. Jednocześnie Usowski prowadzi rozmowy z Januszem Korwin-Mikke, Tomaszem Jazłowskim z Ruchu Christus Rex, Włodzimierzem Rynkowskim ze Związku Słowiańskiego czy Dawidem Berezickim z Obozu Wielkiej Polski. Chwali się dojściami do PSL, partii Kukiza – jest w stanie powiedzieć wszystko, by budować swoją pozycję.


Usowski jak mało kto stał się beneficjentem agresywnej polityki Kremla wobec Ukrainy. Kiedy Władimir Putin zajął Krym, zaczął rozglądać się za osobami, które wesprą jego punkt widzenia w Europie. Białorusin wpadł na pomysł, że zajmie się szukaniem ich w państwach Grupy Wyszehradzkiej i że będzie im płacił za organizowanie protestów przeciwko tej zepsutej, banderowskiej Ukrainie. Pomysł padł na podatny grunt, a pieniądze w Moskwie na ten cel - na początek 100 tys. euro - znalazły się błyskawicznie. Od tego czasu Usowski czuł się w Moskwie jak na łonie Abrahama, zyskując nowych sponsorów (ostatnio to Konstantin Zatulin, członek putinowskiej partii Jedna Rosja) i spotykając się z najważniejszymi rosyjskimi politykami.
"Newsweek” ujawnia, że wielbiciel rosyjskiego prezydenta ma też swoje kontakty w Polsce. Człowiekiem Usowskiego ma być na przykład Wojciech Wojtulewicz, były działacz Samoobrony, związany z prorosyjską parią Zmiana i ostatecznie z Obozem Wielkiej Polski. Brał pieniądze od Usowskiego na akcje na Ukrainie i na Węgrzech. — Przecież nie robię nic antypolskiego ani antyukraińskiego. Tylko coś antybanderowskiego — tłumaczy Wojtulewicz w rozmowie z "Newsweekiem”.


Ludzie Usowskiego organizują manifestacje antyukraińskie i u nas - w Warszawie, Krakowie, Lublinie… Również u nas nie chce grać pierwsze skrzypce w prowadzeniu prorosyjskiej propagandy. Wyciekają jego maile, oczerniające Mateusza Piskorskiego, twórcy partii prorosyjskiej Zmiana. W swoim dążeniu do zysków jednak ostatnio chyba przedobrzył - po wycieku prywatnej korespondencji, Usowski wydaje się być spalony.

Pisalismy w naTemat o tym, jak wyglądają transfery zwolenników ONR do armii Putina. Przykładem był Dawid Hudziec, który ruszył do Donbasu, by wspierać separatystów.

Źródło: "Newsweek"

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl