
Na taką TVP to można płacić abonament. Nawet podwójny! Były srogie spojrzenia, bezkompromisowe pytania i jasne odpowiedzi. W programie "Gość Wiadomości" Marek Suski został „przyciśnięty do muru” i kajał się za aferę Misiewicza.
REKLAMA
Dlaczego tak późno? O kontrowersjach wiedzieliśmy wcześniej. Wy obiecywaliście, że będziecie inni niż PO? - dziennikarz Wiadomości zasypał trudnymi pytaniami polityka PiS.
Widzowie ze zdziwieniem obserwowali, jak na antenie publicznej TVP dzieje się coś czego do tej pory tam nie było.
– Ktoś decydował o nominacjach, że ten człowiek był rzecznikiem MON, że trafił Polskiej Grupy Zbrojeniowej? – naciskał dziennikarz domagając się ujawnienia nazwiska "patrona" Bartłomieja Misiewicza.
Suski: – Ależ wiemy kto nominował Misiewicza. To ostrzeżenie na przyszłość, że nawet jak ktoś ma bardzo wpływowego patrona, to nie może być ponad regułami, jakie zapowiedzieliśmy, że będą standardami naszego rządu. To dowód, że trzeba patrzeć na ręce także swoim - i tu polityk ugryzł się w język.
– Ktoś decydował o nominacjach, że ten człowiek był rzecznikiem MON, że trafił Polskiej Grupy Zbrojeniowej? – naciskał dziennikarz domagając się ujawnienia nazwiska "patrona" Bartłomieja Misiewicza.
Suski: – Ależ wiemy kto nominował Misiewicza. To ostrzeżenie na przyszłość, że nawet jak ktoś ma bardzo wpływowego patrona, to nie może być ponad regułami, jakie zapowiedzieliśmy, że będą standardami naszego rządu. To dowód, że trzeba patrzeć na ręce także swoim - i tu polityk ugryzł się w język.
Wkrótce potem słowo patron zrobiło furorę na twitterze. Bo rozmowa pokazała, że w partii Prawo i Sprawiedliwość zapadła zgoda, że należy poskromić Antoniego Macierewicza.
– Antoni Macierewicz jest politykiem z bardzo dużym doświadczeniem i poparciem, to nie może sobie pozwolić na narażenia reputacji na szwank. Zostało nadużyte zaufanie ministra. To nauczka dla nas i przestroga dla tych, którzy chcieliby podążać tą drogą. Zapewniam, że my nie będziemy tego tolerować – dodał polityk.
