
Ktoś próbuje mnie zastraszyć, próbuje mnie szantażować, grożąc mi opublikowaniem fałszywych materiałów na mój temat – pisze Ewa Chodakowska na Facebooku. Groźby mają być efektem zamieszania, jakie gwiazda wywołała swoim wpisem na temat własnej religii.
Zaczęło się od życzeń wielkanocnych, które Chodakowska udostępniła na swoim fanpage’u i w którym cytowała słowa Jana Pawła II. W komentarzach zwrócono jej uwagę, że gwiazda fitness nie wspiera Polek w walce o ich prawa i zamiast tego decyduje się na katolickie wpisy.
Chodakowska postanowiła nie nadstawiać drugiego policzka, ale odeprzeć ataki. Zarzuciła internautkom hipokryzję i stwierdziła, że próbuje się jej odbierać wolność słowa i przekonań, czyli tego, o co walczą kobiety w całej Polsce. Wpis wywołał prawdziwą teologiczną batalię w mediach społecznościowych.
Teraz Ewa Chodakowska w kolejnym emocjonalnym wpisie skarży się, że z uwagi na jej otwarte przyznawanie się do katolicyzmu spotyka się z różnymi formami prześladowania.
"Ktoś zhakował moją skrzynkę mailową… Ktoś wysyła mi memy z obrzydliwymi słowami ubranymi w cudzysłów i podpisanymi moim imieniem i nazwiskiem… słowami których nigdy nie wypowiedziałam! Ktoś zostawia wulgarne komentarze… wyśmiewające i wytykające mi wiarę… Aż wreszcie ktoś próbuje mnie zastraszyć, próbuje mnie szantażować, grożąc mi opublikowaniem fałszywych materiałów na mój temat… Daje wyraźnie do zrozumienia, że chce zaszkodzić mojemu wizerunkowi…" – pisze gwiazda na Facebooku. Zapowiada też, że przekaże sprawę swojemu prawnikowi i że się nie obawia.
Niektórzy internauci, wspierający Chodakowską, wyrażają nawet aprobatę dla takiego obrotu spraw.

