Pani Agata za trzy niezapłacone mandaty za jazdę bez ważnego biletu trafiła na 15 dni do więzienia.
Pani Agata za trzy niezapłacone mandaty za jazdę bez ważnego biletu trafiła na 15 dni do więzienia. fot. Kuba Ociepa / Agencja Gazeta

Szukała jej policja w domu i w pracy. W końcu o godz. 6:00 funkcjonariusze zapukali do drzwi i wyciągnęli panią Agatę z domu. Stamtąd trafiła do aresztu, gdzie spędziła ponad dwa tygodnie. Za co? Za trzy niezapłacone mandaty za jazdę na gapę.

REKLAMA
Nakaz ścigania pani Agaty wystawił sąd na wniosek warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego. Powodem były trzy niezapłacone kary za jazdę bez ważnego biletu. Sąd uznał winę oskarżonej i nałożył karę. Problem w tym, że pani Agata nic o tym nie wiedziała, bo wszystkie zawiadomienia przychodziły na adres zameldowania, a nie ten, pod którym faktycznie mieszkała. A sąd wobec braku reakcji ze strony pani Agaty wydał decyzję o zamianie zasądzonej kary na 15 dni aresztu.
– W życiu bym się nie spodziewała, że wyląduję w więzieniu za nieopłacenie mandatów – przyznaje pani Agata. Internauci w komentarzach piszą o opresyjnym państwie, bzdurnych karach niewspółmiernych do przewinień. Także o tym, że to z ich podatków pani Agata miała opłaconą odsiadkę, a przecież lepszą karą byłoby nałożenie na przykład obowiązku wykonania jakichś prac społecznych. "Czułem się bezpieczny, kiedy ona siedziała w więzieniu" – ironizuje jeden z internautów.
Ale są i takie głosy, które wskazują, że nikt nie jest poza prawem. "Złodziejstwo pod każdą postacią należy piętnowa", "nigdy nie należy ignorować prawa", "bardzo słusznie, kara musi być". Pojawiają się tylko głosy, że wobec prawa wszyscy powinniśmy być równi. Jeśli sąd skazuje za niezapłacone trzy mandaty do więzienia, to urzędnicy narażający Skarb Państwa na wielomilionowe straty powinni siedzieć proporcjonalnie dłużej.
źródło: Gazeta.pl