
Zarządzanie armią przez Antoniego Macierewicza doprowadziło do masowych dymisji najlepszych polskich dowódców. Czy podobne skutki przyniesie pełne podporządkowanie sądownictwa Zbigniewowi Ziobrze? Takie obawy rodzi wywiad, którego TVN24 udzielił ceniony w środowisku i nagradzany sędzia Jarosław Gwizdak. Jak ujawnił, rozważa odejście z zawodu po tym, gdy Zjednoczona Prawica przeforsuje swój projekt zakładający przejęcie kontroli nad sądami przez ministra sprawiedliwości.
REKLAMA
Jarosław Gwizdak to jeden z najlepiej ocenianych polskich sędziów. Na swoim koncie ma m.in. przyznawany przez Fundację Court Watch Polska tytuł Obywatelskiego Sędziego Roku 2015. W rozmowie z dziennikarzami nadawanego na antenie TVN24 programu "Czarno na białym" przyznał jednak, że polityka uprawiana przez Prawo i Sprawiedliwości może zmusić go do porzucenia sędziowskiej togi.
– Jestem ostatnim, który powie, że wymiar sprawiedliwości świetnie funkcjonuje, ale zmiana go w taki sposób i takie zohydzenie sędziów mi przypomina nagonkę z roku 1968 i jest mi przykro, że moja ojczyzna wróciła do tego rodzaju działań – stwierdził Jarosław Gwizdak. Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód w bardzo prostych słowach wyjaśnił też, do czego dąży Zbigniew Ziobro. – To jest zmiana, która też temu środowisku sędziowskiemu trochę nie pozostawia złudzeń. Ona mówi: to minister jest ważny, to minister decyduje, to minister wybiera – stwierdził Gwizdak.
W podobny sposób działania władzy w sprawie sądów ocenia także opozycja. "Ustawa rządowa o Krajowej Radzie Sądownictwa, podobnie jak poprzednie ustawy o prokuraturze, Trybunale Konstytucyjnym, służbach fiskalnych, służbie cywilnej, mediach ma tylko jeden cel: przechwycenie przez PiS kontroli nad kadrami" – alarmował niedawno na swoim blogu w naTemat poseł Marcin Święcicki.
"Prezes sądu, który miał się skupić na orzekaniu, zostanie podporządkowany ministrowi Sprawiedliwości, który będzie wybierał i odwoływał prezesów według własnego uznania, bo to on będzie decydować, co jest dobre, a co nie dla wymiaru sprawiedliwości. Przypominam – ministrowi sprawiedliwości, który jest posłem, czynnym politykiem i szefem partii. To nie ma tu mowy o niezależności orzecznictwa" – wtórowała wicemarszałek Barbara Dolniak.
