Ceniony i nagradzany sędzia Jarosław Gwizdak rozważa porzucenie sędziowskiej togi, jeśli PiS uda się przejąć kontrolę nad sądownictwem.
Ceniony i nagradzany sędzia Jarosław Gwizdak rozważa porzucenie sędziowskiej togi, jeśli PiS uda się przejąć kontrolę nad sądownictwem. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Zarządzanie armią przez Antoniego Macierewicza doprowadziło do masowych dymisji najlepszych polskich dowódców. Czy podobne skutki przyniesie pełne podporządkowanie sądownictwa Zbigniewowi Ziobrze? Takie obawy rodzi wywiad, którego TVN24 udzielił ceniony w środowisku i nagradzany sędzia Jarosław Gwizdak. Jak ujawnił, rozważa odejście z zawodu po tym, gdy Zjednoczona Prawica przeforsuje swój projekt zakładający przejęcie kontroli nad sądami przez ministra sprawiedliwości.

REKLAMA
Jarosław Gwizdak to jeden z najlepiej ocenianych polskich sędziów. Na swoim koncie ma m.in. przyznawany przez Fundację Court Watch Polska tytuł Obywatelskiego Sędziego Roku 2015. W rozmowie z dziennikarzami nadawanego na antenie TVN24 programu "Czarno na białym" przyznał jednak, że polityka uprawiana przez Prawo i Sprawiedliwości może zmusić go do porzucenia sędziowskiej togi.
– Jestem ostatnim, który powie, że wymiar sprawiedliwości świetnie funkcjonuje, ale zmiana go w taki sposób i takie zohydzenie sędziów mi przypomina nagonkę z roku 1968 i jest mi przykro, że moja ojczyzna wróciła do tego rodzaju działań – stwierdził Jarosław Gwizdak. Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód w bardzo prostych słowach wyjaśnił też, do czego dąży Zbigniew Ziobro. – To jest zmiana, która też temu środowisku sędziowskiemu trochę nie pozostawia złudzeń. Ona mówi: to minister jest ważny, to minister decyduje, to minister wybiera – stwierdził Gwizdak.
W podobny sposób działania władzy w sprawie sądów ocenia także opozycja. "Ustawa rządowa o Krajowej Radzie Sądownictwa, podobnie jak poprzednie ustawy o prokuraturze, Trybunale Konstytucyjnym, służbach fiskalnych, służbie cywilnej, mediach ma tylko jeden cel: przechwycenie przez PiS kontroli nad kadrami" – alarmował niedawno na swoim blogu w naTemat poseł Marcin Święcicki.
"Prezes sądu, który miał się skupić na orzekaniu, zostanie podporządkowany ministrowi Sprawiedliwości, który będzie wybierał i odwoływał prezesów według własnego uznania, bo to on będzie decydować, co jest dobre, a co nie dla wymiaru sprawiedliwości. Przypominam – ministrowi sprawiedliwości, który jest posłem, czynnym politykiem i szefem partii. To nie ma tu mowy o niezależności orzecznictwa" – wtórowała wicemarszałek Barbara Dolniak.