
Czy można poznać świat utrzymując w sobie strach przed obcymi? Do niedawna wydawało się, że to niemożliwe. Mówiono, że podróże kształcą, przede wszystkim w sprawie innych kultur, języków obcych i tolerancji. Wszystko zmienia się dzisiaj, gdy biura podróży zrozumiały, że na Polakach można zarobić oferując im inny sposób na "poznanie świata". Po sukcesie "polskich stref" w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych przyszedł czas na kolejny krok.
REKLAMA
Piękne widoki, zwiedzamy egzotyczne miejsca, ale dookoła swojskie towarzystwo jak w Radomiu... Tak w skrócie można przedstawić najnowszą ofertę, którą do polskich turystów kieruje biuro podróży Itaka. Możliwość odbycia rejsu po Wyspy Kanaryjskich, Maderze i marokańskim wybrzeżu touroperator umożliwi na wielkim statku wycieczkowym zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla Polaków. Siedem pokładów, dwie restauracje, sześć barów, kino i nigdzie nie da się spotkać nikogo poza rodakami. Żadnego szoku kulturowego, żadnych obaw o nieznajomość języków obcych.
Dla tych, którzy wolą podróżować tradycyjnie to wszystko brzmi kuriozalnie, ale najnowsza oferta Itaki nie może dziwić. Absolutnym hitem okazało się bowiem utworzenie "polskich stref" w wakacyjnych rajach przez biuro podróży Rainbow Tours. Jak informowaliśmy w naTemat w ubiegłym roku, pierwsze strefy zamknięte tylko dla turystów znad Wisły utworzono w Grecji i Chorwacji. – Strefy polskie to propozycja dla klasy średniej, dla tych, którzy do tej pory spędzali wakacje nad Bałtykiem, bo obawiali się dużych kosztów i bali się, że zabraknie im kontaktu z rodakami – tłumaczył wówczas Grzegorz Baszczyński z Rainbow Tours.
"Polskie strefy" nie tylko umożliwiają odcięcie się od tubylców i turystów z całego świata, ale są też gwarancją swojskich rozrywek. Na przykład, kto od Greków potrzebuje jedynie słońca, a nie ich muzyki, tańca i musaki, na tego w "polskiej strefie" czeka zabawa w "Familiadę", polskie kino i kiełbaski z grilla.