Andrzej Byrt, były ambasador RP we Francji twierdzi, że wytyczne rządu PiS to "kłamstwa do wypowiedzenia".
Andrzej Byrt, były ambasador RP we Francji twierdzi, że wytyczne rządu PiS to "kłamstwa do wypowiedzenia". YouTube.com / Kongres Obywatelski

Andrzej Byrt ambasador RP we Francji cieszył się takim szacunkiem w świecie dyplomatów, że kiedy rząd PiS chciał go wymienić, kilka osób odmówiło Ministerstwu Spraw Zagranicznych zajęcia jego stanowisko. Witold Waszczykowski na to: "wskazano, by szukać następcy w środowiskach uniwersyteckich".

REKLAMA
Ostatecznie Byrt został usunięty w lipcu 2016 roku. W rozmowie z Onetem opowiedział jak wyglądały kulisy zmiany kadr. To smutne słowa o rozwalaniu profesjonalnej dyplomacji.
Andrzej Byrt
były Ambasador RP we Francji

Zapytałem kiedyś ministra Waszczykowskiego, czy ma już kogoś na moje miejsce. Przyznał, że rozmawiał z kilkoma osobami, ale one mu odmówiły. Spytałem więc o plan B. Usłyszałem: "Wskazano, by szukać następcę w środowiskach uniwersyteckich". Gdy spytałem, kto wskazał, minister się zorientował i wyjaśnił, że w języku polskim czasem używa się formy bezosobowej i nie ma co doszukiwać się tutaj drugiego dna.

Byrt miał opinię znakomitego dyplomaty. Dwukrotnie był ambasadorem w Niemczech oraz we Francji. Jak szczerze przyznał na ambasadora rządu Breaty Szydło zupełnie się nie nadawał. Zwłaszcza kiedy przeczytał wytyczne w sprawie aktualnej polityki określane jako "lines to take". Instrukcje od MSZ dotyczące zmian wprowadzanych w Trybunale Konstytucyjnym i innych posunięć określił jako "lies to tell" (z języka ang. kłamstwa do wypowiedzenia).
Jak się okazuje chyba nie łatwo podpisać się pod niektórymi ruchami obecnego rządu. Minister Waszczykowski szukał i szukał i z wielkim trudem znalazł właściwego człowieka. Kandydatem, według nieoficjalnych doniesień mediów, jest Tomasz Młynarski, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czeka na akceptację sejmowej komisji spraw zagranicznych.
Tymczasem Byrt dodaje, że ten kto pojedzie do Francji będzie miał trudne zadanie. – Francuzi nie rozumieją naszej aktualnej postawy wobec Unii Europejskiej czy wobec konkretnych państw Zachodu. Pytają wprost, skąd wzięło się w Polsce przyzwolenie na łamanie konstytucji. Od takich pytań nie da się uciec, a rolą ambasadora - niezależnie od własnych poglądów - jest reprezentowanie linii państwa – dodaje.
Źródło: Onet