6-7 książek w roku? Miała być troska o dobro ucznia, jest awantura. Zapytaliśmy nauczycieli, ile można wymagać od ucznia

6-7 książek na rok. Taka ilość przypadłaby do gustu zapewne wielu uczniom, ale czy to na pewno dobra droga?
6-7 książek na rok. Taka ilość przypadłaby do gustu zapewne wielu uczniom, ale czy to na pewno dobra droga? Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Liczba lektur jest przytłaczająca. Wychodzi na to, że w każdym roku licealista będzie miał do przeczytania sześć-siedem książek, a do tego dużo poezji i fragmentów obszernych tekstów – powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prof. Krzysztof Biedrzycki, literaturoznawca z UJ. W internecie posypały się złośliwe komentarze, a my sprawdziliśmy, co na ten temat sądzą ci, którzy na co dzień z tych lektur uczniów rozliczają.


Biedrzycki w wywiadzie, którego udzielił, krytykuje nową podstawę programową dla szkół średnich z języka polskiego. W jego opinii jest zdecydowanie zbyt ambitna, nie do zrealizowania i przez to zniechęcająca do czytelnictwa.


– Efektem będzie nie kształcenie elit, ale fikcja szkolna. Nauczyciele przeznaczą na Sofoklesa i Arystofanesa po dwie-trzy lekcje, bo na więcej nie będą mogli sobie pozwolić. Obawiam się też, że stracimy nastoletnich czytelników. Przy takiej mnogości trudnych lektur uczniowie poprzestaną na streszczeniach – tłumaczył profesor.

Bo rzeczywiście, w "starej" podstawie programowej w ciągu trzech lat liceum uczeń w całości musi poznać "nie mniej niż 13 pozycji książkowych". Do tego wybrane przez nauczyciela teksty o mniejszej objętości. A wśród tych książek oczywiście takie "cegły" jak "Lalka". – Podstawa daje nauczycielom dużo dowolności, ale my jako poloniści raczej wolimy uczniom kazać czytać, niż nie czytać. Nie wiem jak można wyjść ze szkoły średniej bez lektury Reymonta ("Chłopi" – red.) czy Żeromskiego (m.in. "Ludzie bezdomni", "Przedwiośnie"). A do tego dochodzi klasyka literatury światowej. Uczniowie powinni zrozumieć, że czytanie lektur to zajęcie całoroczne, a nie na ostatnią chwilę. Powinni je czytać także w wakacje, a w trakcie roku szkolnego tylko sobie je przypominać – kontynuuje Paulina.

Krok wstecz
Podobnie uważa Łukasz, nauczyciel z warszawskiego katolickiego gimnazjum i liceum. – Uczeń jest w stanie przeczytać 10 pozycji o dużej objętości, te 6 czy 7 to nie jest dużo. Nawet jeśli będzie czytać w ciągu miesiąca jedną lekturę o objętości 300 stron, to już i tak nam wychodzi dziewięć – twierdzi. I dodaje, że sam już teraz realizuje taką nawet więcej pozycji w liceum, niż zakłada nowa podstawa.
– Ja robię w trzeciej klasie siedem, osiem lektur. Spokojnie przeczytaliby koło dziesięciu. Oni czytają dużo tak naprawdę, tylko nie czytają tego co w szkole. To są popierdółki takie, współczesne rzeczy - twierdzi.

Ale to, że jego uczniowie już teraz czytają więcej, nie oznacza, że Łukasz w jakiś sposób wyłamuje się z podstawy. – Tam jest określone minimum. Ta propozycja, która jest w nowym projekcie, jest delikatnie ściślejsza od tego, co mamy teraz. Obecnie nauczyciel miał piękny wybór, powiedziałbym. Tutaj nam konkretyzują teksty, które mamy omawiać. Ale ja mam nadzieję, że ten projekt się trochę zmieni – tłumaczy.
Mówi tak, ponieważ dostrzega sporo problemów w nowej propozycji. Pojawiają się głosy, że nowy kanon to tak naprawdę powrót do lat 70. uzupełniony o kilka nowych pozycji. Łukasz zgadza się z tym. – Faktycznie wracamy do tego, co było. Kilka nowych rzeczy się pojawiło, ale to prawda, jest jakiś nie tyle krok w tył, co powrót do czegoś, co było – mówi. Druga sprawa to liczba godzin. – Rozłożenie lektur w ciągu roku czy nawet czterech lat to jest kwestia siatki godzin. Tak naprawdę to czteroletnie liceum z polskiego będzie miało siatkę delikatnie zredukowaną w przełożeniu na obecne liceum i III klasę gimnazjum, czyli porównującten sam czas w życiu ucznia.

Ale przecież uczniowie i tak... nie czytają
Innego zdania jest Elżbieta, która uczy tylko w szkole średniej. – Jeśli rzeczywiście teraz będzie jeszcze więcej czytania, to prawdę mówiąc, nie wiem jak będę to egzekwowała. Przerobić to ja oczywiście mogę i 20 lektur, ale nic z tego nie zostaje. Problem z czytaniem lektur jest coraz większy z roku na rok. Można powiedzieć, że narasta wraz z popularnością Facebooka. Oczywiście mogę przewrotnie mówić, że gdyby uczniowie poświęcali ułamek tego czasu, który spędzają z komórką, na lektury, czytaliby nawet jeszcze więcej. Ale tak się nagle nie stanie – tłumaczy.

W jej ocenie szkoła potrzebuje "odważnych decyzji". – Ta podstawa to po prostu wrzucenie do jednego worka większej ilości książek. Brakuje tu jakiejś refleksji, więc skończy się na czytaniu bryków. Powinno być mniej, a nie więcej – dodaje.

Lektury nie na czasie
Podobnie uważa Karolina, która uczy w podstawówce. – Według mnie zależy, jakie to są lektury. Jeżeli oprócz klasycznej książki są nowoczesne, współczesne utwory, to spoko. Ale to, co proponowano dotychczas, to najczęściej są gnioty. Ich język, sorry, ale nie jest zrozumiały dla dzisiejszej młodzieży. "Sposób na Alcybiadesa" operuje takim słownictwem, z którym nawet ja mam problem, bo jest nieużywane. Po co "Potop" albo "Krzyżacy" w gimnazjum jako lektura? – mówi ostro i daje mi do zrozumienia, że podobne problemy są w liceum, a nowa podstawa tego trendu nie odwróci.
– 6-7 lektur na rok przeładuje program. Albo będą to lektury nieczytane, albo realizowane na szybko. Powinno być tych książek mniej, a więcej zajęć z kultury języka, to są praktyczne umiejętności – zauważa. I jaka podkreśla, dzieciaki w podstawówce nie mają problemu z mówieniem, że nie czytają lektur, bo są szczerze. Ale później jest tylko gorzej.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Małgorzata Tusk zadała szyku we Francji. Tak wyglądała obok małżonek Trumpa i Macrona
0 0Ciężarna Joanna Krupa całkowicie naga na okładce "Wprost". Stanęła w obronie LGBT
Unum 0 0Nie wszystkie ubezpieczenia chronią przez całe życie. Jak wybrać polisę, która nie wygasa
0 0Smutni 30- i 40-letni. Wyniki światowych badań dają do myślenia
WYWIAD 0 0Aktor, któremu na bank się udało. Lech Dyblik o tym, jak odbić się od dna i... ganiać Malkovicha
NEWSWEEK 0 0Polskę czeka kryzys senioralny? Władze ignorują poważną zmianę demograficzną
0 0Kuchciński odnalazł się po aferze samolotowej. Dostał "zadanie specjalne"
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta