
Nie kończy się kiepska passa Ryszarda Petru. Choć w weekend Nowoczesna mogła cieszyć się partyjnym kongresem, na którym pojawili się ważni europejscy sojusznicy, dziś więcej mówi się już tylko o wywiadzie, którego lider tej formacji udzielił tygodnikowi "Wprost". A raczej o tym, jak ten wywiad został przedstawiony na okładce pisma. Petru zdecydował się bowiem na rozmowę z dziennikarzami, którzy mocno nadużyli jego zaufania.
REKLAMA
Najnowsza okładka "Wprost" jest mocną zapowiedzią wywiadu z Ryszardem Petru . "Nie muszę być liderem Nowoczesnej" – brzmi tytuł, który umieszczono na zdjęciu przewodniczącego tej partii obejmującego Joannę Schmidt. Drobniejszym drukiem walczący o utrzymanie się na rynku tygodnik dodaje, że tylko na jego łamach Petru pierwszy raz opowiada o związku z posłanką. Wszystko wygląda tak, jakby od początku do końca było autoryzowane przez polityków Nowoczesnej. I jakby było prawdą.
Po ujawnieniu wyglądu okładki "Wprost" w Nowoczesnej przecierają jednak oczy ze zdumienia. I twierdzą, że prawdą na tym obrazku jest niewiele. Pierwszy zareagował Ryszard Petru, który w niedzielę na Twitterze napisał, że wbrew pozorom w jego wywiadzie nie ma żadnych rewelacji. Głos zabrała także przewodnicząca klubu parlamentarnego Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. "Manipulacja - zdjęcie to fotomontaż, a tytuł nie jest cytatem" – tymi słowami "reklamowała" najnowsze wydanie "Wprost". Podkreśliła też, że wywiad był o polityce, a nie sprawach osobistych.
W poniedziałkowy poranek szerzej do sprawy Ryszard Petru jeszcze raz odniósł się na antenie Radia ZET. – W wywiadzie mówię, że Joanna Schmidt powiedziała wszystko, całą prawdę. Potem powiedziałem: kropka, idziemy dalej jako Nowoczesna – tłumaczył w rozmowie z Konradem Piaseckim. – Nigdy nie komentowałem swojego życia prywatnego i konsekwentnie będę się trzymał tej zasady – dodał Petru.
