Mateusz Kijowski i Krzysztof Łoziński na jednej z zeszłorocznych demonstracji KOD. Jeszcze razem...
Mateusz Kijowski i Krzysztof Łoziński na jednej z zeszłorocznych demonstracji KOD. Jeszcze razem... Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

"To koniec KOD-u, bez Mateusza mnie to nie interesuje". Taki i podobne wpisy zaczynają się pojawiać na stronie Facebook stowarzyszenia. Większość sympatyków komitetu pisze jednak o "pisowskiej mentalności i niezrozumieniu dla zasad demokracji", tych którzy odchodzą.

REKLAMA
Gdy wczoraj Krzysztof Łoziński mówił o nowym otwarciu, wielu KOD-owców zaczynało już myśleć o zamknięciu. Nie mogąc pogodzić się z rezygnacją Mateusza Kijowskiego z ubiegania się o fotel przewodniczącego KOD, sami rezygnują z aktywności w stowarzyszeniu, gdy zabrakło ich wodza.
logo
Facebook
"Umarł król, niech żyje król”? Wielu nie mieści się w głowie, jak KOD może funkcjonować dalej bez Kijowskiego jako lidera. Za nic mają argumenty, że w demokracji wybory są czymś naturalnym i skoro w KOD chcieli walczyć o wolność i demokrację, to powinni przede wszystkim stosować się do tych zasad na własnym podwórku.
logo
Facebook
Wygląda jednak na to, ze część internautów jest skażona – jak zauważa jeden z członków KOD – pisowską mentalnością i potrzebuje swojego silnego wodza, najlepiej prezesa, który będzie im mówił gdzie iść i z której nogi rozpoczynać marsz. Ci nie mogą się pogodzić ze stratą przywódcy. I odchodzą. Na razie bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co z tym fantem zrobi Łoziński?