Wanda Nowicka
Wanda Nowicka Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- PO jednym okiem mruga w stronę Kościoła, a drugim w stronę środowisk liberalnych - mówi w rozmowie z naTemat Wanda Nowicka. Wicemarszałek Sejmu uważa, że Platforma w ciągu 5 lat nie załatwiła i już pewnie nie załatwi kwestii in vitro. Zdaniem Nowickiej powołanie Jarosława Gowina na stanowisko ministra sprawidliwości to świadoma polityka i jednocześnie ukłon w stronę Kościoła.

REKLAMA
Donald Tusk zgodzi się na ratyfikację konwencji Rady Europy przeciw przemocy wobec kobiet?
Wanda Nowicka: Jestem przekonana, że się nie zgodzi. Głównym problemem jest premier Tusk. To on powołał do rządu Jarosława Gowina, który jest ministrem od ideologii, a nie od sprawiedliwości. Jego rolą jest blokowanie projektów, które budzą wątpliwości konserwatywnych posłów PO. On nie został w tej roli obsadzony przypadkiem.
To świadoma polityka premiera?
Nie ma powodu sądzić, że premier Tusk popełnił błąd. To świadoma polityka, chociaż nie wiem, czym wywołana. Być może nawet nie poglądami premiera. Prawdopodobnie jest to ukłon w stronę Kościoła. W poprzednim rządzie rolę ministra od ideologii odgrywała Elżbieta Radziszewska. W tej kadencji taką rolę dostał Jarosław Gowin, który nie jest prawnikiem. Już to samo w sobie jest skandaliczne. Jestem przekonana, że nie ma woli do ratyfikacji konwencji.
Z wypowiedzi premiera wynika, że jest on zwolennikiem konwencji. W "Tygodniku Powszechnym" powiedział, że bardziej przekonuje go punkt widzenia prezentowany przez Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz, chociaż daleki jest od kwestionowania z góry wszystkiego, co mówi Jarosław Gowin.
Mam zupełnie odmienne odczucia. Z tego nic nie wynika. Premier Tusk jedynie raz, w Dniu Kobiet, pozytywnie odniósł się do konwencji i obiecał szybką ratyfikację. Potem rakiem się z tego wycofał. Sytuacja wygląda zupełnie jak w przypadku in vitro. W PO są dwa skrzydła, które nie mogą się dogadać. Donald Tusk co jakiś czas ogłasza, że trzeba dyskutować, ale racje są po obu stronach. Konwencja to świeża sprawa, ale Platforma w ciągu 5 lat nie załatwiła i już pewnie nie załatwi kwestii in vitro.
Po co ratyfikować tę konwencję? Resort sprawiedliwości chce zmienić przepisy dotyczące trybu ścigania gwałtu, co obecnie czynione jest na wniosek ofiary, a nie z urzędu. Podobny projekt w Sejmie złożyli posłowie PO.
To nie wystarczy. Gdyby wystarczyła zmiana dwóch przepisów, tak jak twierdzi Gowin, oznaczałoby to, że w Polsce nie ma przemocy. Tymczasem doświadczenia życiowe wielu osób wskazują na to, że liczba ofiar przemocy jest wciąż ogromna. Ona nie maleje i co więcej, nie ma żadnego trendu, który wskazywałby, że problem jest eliminowany. Konwencja Rady Europy wprowadza wiele działań.
Na przykład?
Zobowiązuje rząd do wprowadzenia kompleksowej polityki, którą do tej pory wykonywały organizacyjne pozarządowe. Chociażby całodobowy, ogólnopolski telefon zaufania. Mamy też problem z nakazem opuszczenia mieszkania przez sprawcę, albo nakaz niezbliżania się do potencjalnej ofiary. W praktyce to nie działa. Są zapisy, ale nie działają. Przyjęcie konwencji zobowiązywałoby rząd do bardziej zdecydowanych kroków. Przepisy, które mamy teraz, nie byłyby martwe.
Czy w tej kadencji uda się uchwalić liberalny projekt ustawy o in vitro? Dziś in vitro jest w Polsce nieuregulowane, co nie jest zgodne z prawem unijnym.
Doszłam do wniosku, że Polacy cierpiący na niepłodność nie doczekają się w tej kadencji dobrej ustawy. Ustawy, która poprawi dostępność dobrych, zgodnych ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia metod leczenia niepłodności. Platforma Obywatelska blokuje procedowanie projektu Ruchu Palikota, który jest już złożony w Sejmie. Zapowiadany od 5 lat projekt PO jest projektem widmo. Słyszymy o nim, ale go nie widzimy.
Sejm już w październiku 2010 skierował do prac w komisjach kilka projektów o in vitro. Potem były wybory.
Obawiam się, że już nigdy nie zobaczymy ustawy PO. Chociaż może lepiej, żeby jej nie widzieć, skoro jest to projekt przygotowany przez ministra Gowina. Pani Kidawa-Błońska co miesiąc rytualnie deklaruje, że projekt będzie w przyszłym miesiącu. Teraz słyszałam, że ma być po wakacjach. Nie będzie żadnego projektu. Skoro Platforma nie jest w stanie przygotować własnej ustawy, to niech nie blokuje innych projektów. Teraz proceduje się projekty zakazujące in vitro, a blokuje się te, które poprawiają dostęp do leczenia.
Dlaczego Platforma nie chce zająć się tematem? To jednak szeroka formacja. Na początku kadencji część posłów PO, PiS i PSL zablokowało Pani wybór na funkcję wicemarszałka Sejmu. Ta grupa posłów jest w stanie zablokować każdy projekt.
Platforma Obywatelska nie chce jednoznacznie się określić. Najbardziej odpowiada jej sytuacja, w której goni się króliczka, ale się go nie łapie. PO jednym okiem mruga w stronę Kościoła, a drugim w stronę środowisk liberalnych. Nie ma jednak woli, żeby rozwiązać ten problem.
PiS chce karać więzieniem za in vitro.
To absurdalny, skandaliczny i szkodliwy pomysł. Wsadzać do więzienia za leczenie!? To mi przypomina pomysły z minionej epoki, absolutnie nie przypominające projektu, który reprezentowałby standardy państw demokratycznych. Jeżeli PO nie będzie dopuszczać naszych projektów i nie złoży własnego, może doprowadzić do sytuacji, w której zostaną przegłosowane restrykcyjne projekty. Za nimi zagłosuje PiS i część PO. W rezultacie nie doczekamy się dobrego projektu, tylko zostaną przyjęte represyjne przepisy.
Dlaczego notowania Ruchu Palikota są tak słabe? Pomijam nawet 3 proc. w ostatnim sondażu CBOS. W ostatnim badaniu TNS Polska dla "Gazety Wyborczej" RP ma tylko 9 proc. To nie jest najlepszy wynik.
Wszystko jest w porządku. Zachowujemy spokój i dystans. Staramy się pozyskać jak największe poparcie. Jesteśmy w parlamencie dopiero parę miesięcy. Wierzę, że w najbliższym czasie poparcie się zwiększy.
Według wewnętrznych badań Ruchu Palikota ogłoszony w Święto Pracy zwrot w lewo nie spodobał się wyborcom. Janusz Palikot uważa, że notowaniom Ruchu nie zaszkodziło głosowanie za ''ustawą 67'', tylko majowy kongres. Teraz ma być zwrot w stronę liberalną.
Zgadzam się, że ustawa "67" nam nie zaszkodziła, chociaż trudno mówić o spadku. Poparcie dla RP utrzymuje się na stabilnym poziomie. Ruch Palikota jest partią nowoczesną, w której są myślący ludzie. To nasza największa wartość. Nawet kiedy się różnimy, to dyskutujemy. U nas nie ma tak jak w PiS, że ktoś odgórnie nakazuje nam, jak mamy myśleć. Różnice, jakie bywają między nami, powodują, że dostrzegamy problem z różnych perspektyw. To my podejmujemy nowe tematy i propozycje. Pod tym względem Ruch Palikota jest partią wyjątkową. Mam nadzieję, że Polacy i Polki to docenią.