
Drobni przedsiębiorcy mieli mieć łatwiej. Wicepremier Mateusz Morawiecki obiecał im znaczące obniżenie składek na ZUS. Wygląda jednak na to, że na razie nic z planów ministra finansów nie będzie. Przedsiębiorcy zaś zamiast niższych stawek będą płacić... wyższe.
Problem w tym, że projekt ministra doczekał się licznych recenzentów, którzy nie zostawili na nim suchej nitki. Pomysł obniżania składem krytykował zarówno ZUS, jak i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Instytucje te twierdziły, że najniższe proponowane przez Morawieckiego składki nie zapewniłyby przedsiębiorcom wypłaty nawet minimalnej emerytury. Morawiecki obiecał wprowadzenie zmian, ale z powodu procedur nie ma szans, żeby od przyszłego roku udało się projekt wprowadzić w życie. ZUS potrzebuje 9 miesięcy na wprowadzenie zmian.
W związku z tym w przyszłym roku będzie po staremu, tyle że... drożej. Wysokość składki, jaką przedsiębiorcy odprowadzają do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zależne są od wysokości średniej pensji. A ta, według rządowych prognoz, będzie wyższa w przyszłym roku i wyniesie 4443 zł. W związku z tym przedsiębiorcy muszą liczyć się z tym, że będą co miesiąc płacić 36 zł więcej.
źródło: fakt.pl
