Internet obiegła wieść, że czerwiec to kolejny miesiąc, w którym nie obyło się bez zdarzenia drogowego z udziałem jakiejś rządowej kolumny. Mówi się o kolizji lub nawet wypadku, w którym w miniony piątek w Lublinie miała brać udział kawalkada z prezydentem Andrzejem Dudą. Nagranie z lubelskiego monitoringu jasno pokazuje jednak, że... nic takiego nie miało miejsca.
REKLAMA
Choć trzeba przyznać, że drogowy pech wiąż jest blisko rządowych limuzyn. W piątkowy wieczór do kolizji dwóch aut doszło tuż przed maską pierwszego policyjnego radiowozu z prezydenckiej kolumny. Wbrew rozchodzącym się po sieci wieściom, żadne auto z tej kolumny nie brało jednak udziału w wypadku. Ba, o takim zdarzeniu nawet nie było mowy. Choć wszystko wyglądało dość groźnie, na szczęście skończyło się na kolizji. A członkowie prezydenckiej świty byli jedynie jej świadkami. No i pierwszymi interweniującymi na miejscu funkcjonariuszami...
Później sprawą zajęła się lubelska drogówka, która ustaliła, że sprawcą kolizji był kierujący nissanem. Zdaniem policjantów, wymusił on pierwszeństwo, w wyniku czego uderzył w bok prawidłowo jadącego bmw. Kierowca nissana nie przyznał się jednak do winy, więc sprawą zajmie się sąd.
W dyskusji o tym wydarzeniu pojawiają się opinie, iż człowiek ten będzie mógł obronić się przed odpowiedzialnością za spowodowanie kolizji powołując się na to, że widoczność zasłoniła mu prezydencka kolumna. Wątpliwe jednak, by sąd przychylił się do takiej argumentacji, gdyż nawet pilotujący rządowe limuzyny pojazd uprzywilejowany zachował odpowiednią ostrożność przed wjazdem na skrzyżowanie, a jadący obok nissan w tym momencie zaczął go wyprzedzać.
źródło: Lublin112.pl
