Nie tylko marihuana. Ta organizacja chce dekryminalizacji twardych narkotyków. "To się sprawdza w europejskich krajach"

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki to grupa studentów i  naukowców, która działa całkowicie zgodnie z prawem. Głównym celem SIN jest zmiana myślenia o polityce narkotykowej, jak i samych substancjach.
Społeczna Inicjatywa Narkopolityki to grupa studentów i naukowców, która działa całkowicie zgodnie z prawem. Głównym celem SIN jest zmiana myślenia o polityce narkotykowej, jak i samych substancjach. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Społeczna Inicjatywa Narkopolityki sprawia wrażenie organizacji, która pod płaszczykiem słusznej sprawy rozprowadza nielegalne substancje. Jak się okazuje, to nic bardziej mylnego. Co prawda obracają się w dość delikatnym i kontrowersyjnym temacie narkotyków, ale nie oszukują siebie, że ich nie ma na rynku. Chcą przełamać tabu i pomagać osobom, które je biorą. Rozmawiamy z Jerzym Afanasjewem i Bartoszem Krajewskim z SIN.

"Społeczna Inicjatywna Narkopolityki" – brzmi to jak zmyślona organizacja, a jednak jesteście w bazach KRS czy NGO. O co w tym tak naprawdę chodzi? Tak po ludzku.

Uważamy, że skoro ludzie od zawsze biorą substancje psychoaktywne, to kiedy nie można tego uniknąć niech biorą bardziej odpowiedzialnie. Działamy na rzecz redukcji szkód (edukacyjno-interwencyjnie) oraz na rzecz zmiany prawa narkotykowego. Uważamy że kryminalizacja posiadania narkotyków zamiast je zlikwidować, doprowadziła do zmiany rynku narkotyków na rynek dostępności "byle czego". Spójrzmy na dopalacze, problem nieistniejący w Portugalii, która w 2001 r. zdekryminalizowała posiadanie wszystkich substancji psychoaktywnych. Liczba osób uzależnionych spada, a pieniądze idą na prewencję i leczenie zamiast kar.

W Polsce narkotyki są nielegalne. Wy jednak się nimi zajmujecie. Jak to działa? Na jakich zasadach? Czy nie boicie się, że pójdziecie za to do więzienia? Mieliście przez to jakieś problemy?

Nie mieliśmy żadnych problemów w związku z działalnością, ponieważ wszystko robimy legalnie. Nie mamy kontaktu z żadnymi nielegalnymi substancjami, a wszystkie legalne w laboratorium ewidencjonujemy. Mamy też kasę fiskalną i terminal płatniczy oraz masę innej papierologii.
Dlaczego zdecydowaliście się na taką działalność? Co Was do tego skłoniło i od kiedy to robicie?

Jurek – Mogę mówić za siebie. Uważam że prohibicja i brak edukacji doprowadziły do poważnego kryzysu w życiu młodych ludzi, coraz częściej mówi się o wypadkach, zwłaszcza związanych z dopalaczami. Na każdej imprezie ludzie przybijają nam piątki i cieszą się, że ktoś zajmuje się "BHP" substancji psychoaktywnych, bo tajemnicą poliszynela jest, że tego potrzeba. Widzimy, co dzieje się na świecie i uważamy, że polityka narkotykowa powinna zacząć być oparta na tym, co działa, a nie idealistycznych doktrynach.


Bartek – Pochodzę z mniejszej miejscowości (30 tys.) w której Policja nie miała za dużo do robienia. Najłatwiejszym sposobem, aby nabić sobie statystyki było ściganie młodych osób za posiadanie narkotyków. Wyglądało to tak że np. wracało się ze szkoły i trzeba było ściągać buty, podczas gdy policjanci sprawdzali wszystkie książki i zeszyty w poszukiwaniu "działki". Często zdarzały się patologiczne sytuacje, jak wymuszanie zeznań, zastraszanie, pobicia. Gdy ktoś był pomówiony o "pomoc" w załatwieniu narkotyków to Policja specjalnie przychodziła do szkoły żeby zakuć tę osobę w kajdanki i zaprowadzić na komendę, na oczach uczniów i nauczycieli. Z silnym przekonaniem o niewspółmierności kary do popełnionego czynu poszedłem na studia, gdzie spotkałem inne osoby o podobnym przekonaniu i postanowiliśmy założyć koło naukowe (2011 rok), które następnie zostało przekształcone w stowarzyszenie (2012 rok).
Na czym polega funkcjonowanie tej inicjatywy? Wytwarzacie narkotyki? Raczej nie. Analizujecie substancje dostępne na rynku i w internecie? Co potem z tym robicie?

Działamy na trzech frontach. Po pierwsze, prowadzimy działalność naukową. Mamy koła naukowe na Uniwersytecie Warszawskim oraz Jagiellońskim i zajmujemy się tak socjologią i ewaluacją własnych działań, jak również np. analizą doświadczeń psychodelicznych. Prowadzimy też badania nad tanimi metodami wykrywania dopalaczy we współpracy z pracownikami naukowymi SGGW.

Po drugie, zajmujemy się redukcją szkód. Oznacza to, że wspieramy podejście zalecane przez KBPN, WHO czy ONZ, obecne w takich kampaniach jak "piłeś nie jedź", "zabezpieczaj się", w leczeniu substytucyjnym osób uzależnionych od opioidów czy innych działaniach "niskoprogowych". Prowadzimy edukacyjno-interwencyjne działania środowiskowe, czyli nasi wolontariusze edukują na imprezach na jakie używki szczególnie uważać, czy na jakie połączenia ich. Rozdajemy też darmową wodę, owoce, prezerwatywy i prowadzimy strefę, w której opiekujemy się osobami, które potrzebują przynajmniej ochłonąć.

Po trzecie, opowiadamy się za zmianą prawa, przede wszystkim dekryminalizacją posiadania substancji psychoaktywnych na własny użytek oraz większym dostępem do leków opartych na substancjach psychoaktywnych, jak morfina czy konopie indyjskie. Uważamy (i wiemy z wielu analiz, np. ISP i doświadczeń innych państw, np. Holandii, Czech, Hiszpanii i Portugalii) że zakaz posiadania narkotyków nie zmniejsza ich konsumpcji i znacznie zwiększa ryzyko ich stosowania.
Widziałem, że zachęcacie ludzi do testowania różnych substancji i pisania recenzji? Dlaczego? Czy to nie jakaś promocja narkotyków lub robienie z ludzi królików doświadczalnych? Czy uważacie, że działacie w słusznej sprawie? No i czy sami bierzecie narkotyki?

Ludzie biorą narkotyki niezależnie od tego jakie jest prawo – pytanie czy zrobią sobie krzywdę, czy nie. W Holandii, Szwajcarii czy Hiszpanii władze uznały, że najtańszą i najlepszą metodą sprawdzenia co jest akurat groźnego na rynku narkotyków jest wziąć próbki od konsumentów, przy okazji można edukować tych, którzy nigdy by nie przyszli po ulotkę. W państwach, w których użytkownicy substancji psychoaktywnych mogą normalnie pójść do rządowego laboratorium i sprawdzić, czy się nie otrują. Oczywiście publikowaniem "trip raportów" jest czystą promocją narkotyków. W Polsce jednak nie jesteśmy w stanie nawet nakłonić GIS do dołączenia lokalizacji w udostępnianych nam wynikach analiz. Policja nawet gdyby chciała nie ma prawa udostępnić analiz. Publikujemy też znalezione online wrażenia użytkowników jako ostrzeżenie przed szczególnie np. mocnym towarem.

Robimy wszystko co jesteśmy w stanie, aby umożliwić użytkownikom narkotyków w Polsce podejmowanie bardziej świadomych i odpowiedzialnych decyzji. Sprzedajemy też za symboliczne 5zł i popularyzujemy narkotesty, którymi można wykryć czy nie kupiło się kota w worku.

Sami oczywiście, że bierzemy narkotyki, jak prawie każdy. W ciągu ostatnich kilku dni zebrałoby się: kawa, wino, tytoń i herbata.
Czy są jakieś "mierzalne" efekty Waszej pracy? Np. coś się zmieniło w polskim prawie?

Zmiana w prawie jest pełzająca, zwłaszcza od pozorowanej liberalizacji z Art. 62a. - od 2011 r. Policja niby nie musi ścigać za małe ilości, ale jednak to prokurator już na komisariacie musi podjąć tę decyzję. Gdy nowelizacja ustawy czekała na podpis prezydenta to jeszcze jako koło naukowe zbieraliśmy podpisy i glosy poparcia dla niej w środowisku akademickim.

Większą zmianę obserwujemy wśród ludzi. Spotykamy na imprezach w całej Polsce masę osób, które mówią, że dzięki nam zaczęło zwracać uwagę na to jak bierze i co bierze. No i właśnie, pracujemy w całej Polsce - ludzie chcą do nas dołączać tak szybko, że nie jesteśmy w stanie nadążyć. Jesteśmy już w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie i Trójmieście, przymierzamy się we Wrocławiu i Toruniu.

No i wielką rewolucję zrobiliśmy na rynku dopalaczy – najwięksi producenci po naszym "nalocie", i sprawdzeniu wyrywkowo 150 próbek z ponad 10 największych sklepów zaczęli wysyłać i badać w laboratorium Energy Control swoje produkty przed puszczeniem ich do sprzedaży.

Czy dużo ludzi się do Was zgłasza np. z problemem, prośbą o pomoc czy właśnie do testowania. Jaka to jest skala mniej więcej? W sensie ile osób? Jakie to osoby? Młode, stare, z miast, wsi itd.?

Głównie ludzie w kategorii wiekowej 15-35, odsyłamy ich do sklepu SIN Lab gdzie mogą kupić narkotesty już za 5zł, ale też do zaprzyjaźnionego laboratorium Energy Control. Jeśli zgłasza się do nas osoba, która ma problem z prawem kierujemy ją do Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.
Organizujecie też różne eventy, szkolenia, projekty etc. Co na nich się dzieje? Gdzie są organizowane? Dla kogo?

Animujemy kulturę substancji psychoaktywnych. Organizujemy pokazy filmowe, debaty i inne wydarzenia dla osób zainteresowanych tematyką innych stanów świadomości (w tym uzależnienia), np. kino pod chmurą. Spotykamy się też regularnie między sobą i szkolimy – z pierwszej pomocy, znajomości narkotyków i ich ryzyk, samoobrony. Uczymy się wszystkiego, co może przydać się aby pomóc w sytuacji kryzysowej.

Jak oceniacie sytuację w Polsce jeśli chodzi o narkotyki? Jak działa polityka antynarkotykowa? Czy narkotyki są dużym problemem? Jeśli tak to jakim?

Do niedawna głównym problemem polityki narkotykowej w Polsce była dysproporcja karania za posiadanie narkotyków. Nie jest to ani skuteczny środek odwodzenia od narkotyków ani proporcjonalna kara. Prawo narkotykowe stało się narzędziem do wyrabiania statystyk, ponieważ każde wykrycie przestępstwa ma w tym przypadku od razu sprawcę.

Obecnie sytuacja się pogorszyła. Nie udało się wyprzeć dopalaczy, tak jak w Portugalii czy Hiszpanii. W Polsce przez niską dostępność tradycyjnych narkotyków jak i wysokie ceny młodzi ludzie coraz częściej próbują na sobie eksperymentalnych syntetyków.

Polskie władze wykonały już pierwszy krok – posiadanie dopalaczy nie jest przestępstwem, tylko ich sprzedaż – ale muszą postawić też drugi – zdekryminalizujmy posiadanie wszystkich narkotyków, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na edukację i leczenie.

Jaki jest tak naprawdę sens SIN? Do jakiej sytuacji chcielibyście doprowadzić, jaka jest Wasza wizja Polski? Czy tylko pełna legalizacja narkotyków? Np. Masy Krytyczne przestały jeździć po polskich miastach, bo w temacie polityki i infrastruktury rowerowej dużo się zmieniło na plus. Do czego Wy dążycie?

SIN dąży do Polski, w której nie nikt nie będzie wykluczony ze względu na substancje psychoaktywne, których używa. Chcemy dekryminalizacji posiadania narkotyków i odpowiedzialnej polityki, która połączy regulacje dostępu z kontrolą i poprawi jakość zdrowia publicznego w kraju. W tym momencie o zdrowiu kilku milionów użytkowników w Polsce decydują mafiozi lubi nastolatki z dobrym rozeznaniem w internecie. Nasza działalność zawsze będzie potrzebna, bo zawsze znajdą się ludzie którzy się odurzają i będą potrzebować opieki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...