
Armeńczyk Grigor Szaginian, radny sejmiku świętokrzyskiego, chciał pomóc innym, tak jak kiedyś Polacy pomogli jemu. Mocno zaskoczyła go reakcja internautów po jego propozycji przygarnięcia do własnego domu uchodźców z Syrii. Trudno jednak być zdziwionym, bo hejt na przyjmowanie obcokrajowców trwa od dawna i się nasila.
Radny jest lekarzem i emigrantem. Mieszka w Polsce od 1991 roku. Wspomina, że kiedyś nie było takich problemów z obcokrajowcami - Nikt jednak wtedy nie pytał mnie o religię. Dostałem szczerą, prawdziwą pomoc od różnych ludzi – mówił "Wyborczej".
Widząc co się dzieje na świecie postanowił odwdzięczyć się i samemu zorganizować pomoc uchodźcom. Wystąpił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o zgodę na sprowadzenie rodziny z Syrii. Do tej pory jeszcze nie dostał odpowiedzi z rządu. Za to w internecie zrobiło się o nim głośno.

Grigor Szaginian, radny PO
Grigor Szaginian przytacza przykład Armenii. Ten biedny kraj przyjął 15 tys. uchodźców i po kontaktach z ambasadą zapewnia, że nie było tam aktów terroru czy zbiorowych gwałtów. Za to w Polsce jest 2 tysiące gwałtów rocznie, więc kwituje całą sytuację słowami "Myślę, że na początek powinniśmy posprzątać na własnym podwórku".
