
To historia opowiedziana przez Szymona Hołownię. Bohaterami jest 19 mężczyzn, którzy prowadzą schronisko dla psów. Oni sami nie oczekują wiele od życia, ot - świeża woda by się przydała. Niestety na doprowadzenie wodociągu potrzeba pieniędzy. Dużych pieniędzy.
REKLAMA
Hołownia na Facebooku pisze o schronisku w Posadówku. Mała miejscowość 60 km od Poznania, dawny PGR i bieda aż piszczy. Trudno uwierzyć, że w miejscowości woda ze studni płynie tak zanieczyszczona, że nie nadaje się do picia. Rozwiązaniem byłoby doprowadzenie wodociągu, ale do tego potrzeba dziesiątków tysięcy złotych. Mężczyźni prowadzący schronisko nie mają żadnych szans na zebranie takiej kwoty, im samym nie przelewa się.
Każdy z nich został doświadczony przez życie. Nie było im łatwo kiedyś, nie jest łatwo i dziś. Trzymają się razem, i gdy któremuś uda się zarobić jakieś pieniądze to wrzuca je do wspólnej kasy. Żyją z pomocy. Jak napisał na Facebook Szymon Hołownia, zwierzęta w schronisku mają bardzo dobre warunki do życia. Boksy są duże, czyste, przyjeżdża lekarz, behawiorysta, wolontariusze wyprowadzają zwierzęta na spacery, często dochodzi do adopcji.
Dziennikarz postawił przed sobą zadanie - pomóc tym, którzy tak ofiarnie pomagają braciom mniejszym. Zaangażował się w zbiórkę pieniędzy na podciągnięcie wodociągu do zabudowań, w których mieszkają mężczyźni i jak już zdążył pochwalić się na Facebooku, w ciągu kilku dni udało się zebrać czwartą część potrzebnej kwoty. To pozwala mieć nadzieję, że historia będzie miała szczęśliwe zakończenie.
