
A Tusk wiedział, nie powiedział. Tego miała dowodzić ujawniona przez tygodnik wSieci notatka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przesłana na biurko premiera DonaldaTuska.
REKLAMA
Czego naprawdę dowodzi to pismo? Trafiło do byłego premira w maju 2012 roku, zaledwie 6 tygodni przed upadkiem piramidy. To moment, gdy los Amber Gold był już przesądzony. Prokuratura już prowadziła śledztwo w jednym z wątków nielegalnej działalności parabankowej.
Kilka tygodni później pojawiły się problemy z wypłatą "odsetek" od lokat Amber Gold. Media donosiły, że regulamin i umowy spółki zawierane z klientami są podejrzane. Gwarancje Marcina P. nie są żadnymi gwarancjami.
Kilka tygodni później pojawiły się problemy z wypłatą "odsetek" od lokat Amber Gold. Media donosiły, że regulamin i umowy spółki zawierane z klientami są podejrzane. Gwarancje Marcina P. nie są żadnymi gwarancjami.
Co miałby wtedy zrobić Donald Tusk? Oficjalnie wystąpić w telewizji i ogłosić "ludzie, nie dawajcie im tych pieniędzy"? Jeśli tak, to takim standardem zaangażowania nie wykazała się również ekipa braci Kaczyńskich, która za czasów poprzednich rządów 2005-2007 przepuściła co najmniej dwie podobne, oszukańcze afery finansowe.
WGI – 340 mln strat
Wiosną 2006 roku, Dokładnie w momencie, kiedy Jarosław Kaczyński szykował się do przejęcia sterów rządu na jaw wyszła afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (przyszła KNF) odebrała WGI licencję maklerską. Okazało się, że spółki WGI udawały, że inwestują pieniądze klientów, rzekomo za granicą i rzekomo w przynoszące zysk inwestycje na rynkach walutowych za granicą A tymczasem organizatorzy zdefraudowali 340 mln złotych powierzone przez kilka tysięcy klientów.
Wiosną 2006 roku, Dokładnie w momencie, kiedy Jarosław Kaczyński szykował się do przejęcia sterów rządu na jaw wyszła afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (przyszła KNF) odebrała WGI licencję maklerską. Okazało się, że spółki WGI udawały, że inwestują pieniądze klientów, rzekomo za granicą i rzekomo w przynoszące zysk inwestycje na rynkach walutowych za granicą A tymczasem organizatorzy zdefraudowali 340 mln złotych powierzone przez kilka tysięcy klientów.
Mec. Robert Nogacki, radca prawny reprezentujący grupę poszkodowanych klientów na łamach dziennika Rzeczpospolita tak podsumował śledztwo: – Rozległe śledztwo w tak oczywistej sprawie błądzi na manowce. Nie wiem, czy jest to niekompetencja, czy świadome działanie, że stawia się peryferyjne zarzuty osobom odpowiedzialnym za to gigantyczne oszustwo.
Dodajmy, że najszerzej relacjonujący sprawę Puls Biznesu ustalił, że większość pieniędzy zainwestowanych przez klientów zniknęła, zanim zablokowano konta "inwestorów". Z powodu braków w dokumentacji nie można ustalić, jak duża część to straty wynikające z nieudolnego zarządzania powierzonymi pieniędzmi, a w jakim stopniu doszło do defraudacji.
2005 rok aferzysta Bagsik powraca do biznesu
52 procent zysku rocznie obiecywał klientom Digit Serve Bogusław Bagsik, kluczowy bohater "afery Art-B" , który 2005 roku sensacyjnie powrócił do interesów. Zanim jego przedsięwzięciem zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego, a wcześniej "Puls Biznesu" słynny "Bagsiu" zebrał od klientów kilkadziesiąt milionów złotych.
52 procent zysku rocznie obiecywał klientom Digit Serve Bogusław Bagsik, kluczowy bohater "afery Art-B" , który 2005 roku sensacyjnie powrócił do interesów. Zanim jego przedsięwzięciem zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego, a wcześniej "Puls Biznesu" słynny "Bagsiu" zebrał od klientów kilkadziesiąt milionów złotych.
Państwo Kaczyńskich także okazało się tekturowe. A to dlatego Bagsik rozpoczął działalność w grudniu 2005 r. zaraz po przedterminowym wyjściu z więzienia na czas próby, a po odsiedzeniu wyroku za "oscylator". Bez przeszkód działał 2 lata. Jego "oferta" związana była z inwestycjami na rynku walutowym (forex). Dopóki pojawiali się nowi klienci, Digit Serve pozyskiwał środki na wypłacanie – w rzeczywistości nieistniejących zysków. Jak relacjonowały wówczas media, po pierwszych oznakach zniecierpliwienia klientów żądających zwrotu zainwestowanych środków wytransferowano zyski piramidy poza zasięg polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Trudno policzyć, ile razy napisano już a kolejni ministrowie ogłosili, że afery gospodarcze i złodziejskie piramidy to sprawa zamknięta. Przeczytajcie, ile ostrzeżeń znajduje się na publicznej liście Komisji Nadzoru Finansowego.
Żal mi 19 tys. klientów Amber Gold, którzy uwierzyli, że karany za oszustwa Marcin P. zabierając się, za kolejny interes tym razem będzie uczciwy. Warto przypomnieć, że w tym samym czasie kilka milionów Polaków zdecydowało się na trzymanie oszczędności w wiodących bankach jak: PKO BP, Pekao SA, ING, Czy BZ WBK – kierowanym przez Mateusza Morawieckiego.
