
Wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, zaplanowana na 6 lipca, będzie świętem PiS i sympatyków kontrowersyjnego prezydenta USA. Jednak miłośnicy teatru nie mają powodów do radości. Obawiają się, że ze względów bezpieczeństwa nie będą mieli wstępu na festiwal organizowany w Akademii Teatralnej, w której sąsiedztwie przemówi amerykański polityk. Zaniepokojony Wojciech Malajkat, rektor Akademii, napisał w tej sprawie list otwarty do Donalda Trumpa. Zwolennicy PiS drwią z artysty na Twitterze.
Szanowny Panie Prezydencie,
Z radością dowiadujemy się, że w bezpośrednim sąsiedztwie naszej Akademii Teatralnej przemówi Pan do narodu polskiego. Odbieramy to jako wyraz szacunku dla polskiego teatru i festiwalu ITSelF, który Pańska znakomita obecność w pobliżu tym samym uświetni.
Z pewnością ucieszy Pana, że w czasie Pańskiej przemowy grupa amerykańskich aktorów z nowojorskiego Lee Strasberg Studio oraz Uniwersytetu w Michigan będzie występować na scenie w ramach festiwalu ITSelF. Co więcej, niespełna ćwierć mili od Pańskiego podium, kandydaci na Wydział Aktorski będą wyśpiewywać niezapomniane melodie z najlepszych amerykańskich musicali. Niestety, środki bezpieczeństwa, którymi objęta zostanie wówczas okolica, sprawiają, że jedyną publicznością festiwalu będą mogli zostać agenci Pańskich służb bezpieczeństwa. Gdybyśmy zostali o tym uprzedzeni, przenieślibyśmy festiwal na inny termin, ale Pańska wizyta jest dla nas zaskoczeniem.
A zatem, Panie Prezydencie, odnosimy się z wielkim szacunkiem do celu pańskiej wizyty w Polsce, a także wysoce cenimy kulturę amerykańską. Nie oczekujemy zaś niczego więcej niż wzajemności i, być może, drobnej gratyfikacji dla naszych wysiłków kulturalnych. Czy możemy liczyć na Pańskie wsparcie? Czytaj więcej
