
Wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, zaplanowana na 6 lipca, będzie świętem PiS i sympatyków kontrowersyjnego prezydenta USA. Jednak miłośnicy teatru nie mają powodów do radości. Obawiają się, że ze względów bezpieczeństwa nie będą mieli wstępu na festiwal organizowany w Akademii Teatralnej, w której sąsiedztwie przemówi amerykański polityk. Zaniepokojony Wojciech Malajkat, rektor Akademii, napisał w tej sprawie list otwarty do Donalda Trumpa. Zwolennicy PiS drwią z artysty na Twitterze.
Organizatorzy festiwalu, który miał się odbyć w gmachu Akademii Teatralnej zwracają uwagę, że budynek mieści się zaledwie kilkaset metrów od placu Krasińskich, gdzie będzie przemawiał prezydent Donald Trump. Cała okolica placu ma zostać wyłączona z ruchu, przez co ucierpią nie tylko okoliczni sklepikarze i właściciele pizzerii, ale także organizatorzy festiwalu.
Wojciech Malajkat, rektor Akademii, w liście do Trumpa zwraca uwagę, że jedynymi widzami festiwalu będą agenci Secret Service i polskich służb bezpieczeństwa. „Z radością dowiadujemy się, ze w bezpośrednim sąsiedztwie naszej Akademii Teatralnej przemówi Pan do narodu polskiego” napisał w piśmie do prezydenta Trumpa Wojciech Malajkat.
Wojciech Malajkat, rektor Akademii Teatralnej
list otwarty do prezydenta Donalda Trumpa
W dalszych słowach zwraca się o wsparcie dla polskiej sztuki teatralnej, która z powodu zamknięcia ulicy Miodowej przez agentów specjalnych poniesie w najbliższych dniach wymierne straty materialne.
Te argumenty nie trafiły jednak do zwolenników prawicy. Na Twitterze aż huczy od prześmiewczym wpisów o "żebrzącym" Malajkacie. Część zwolenników prawicy, którzy używają tagu #DajMalajkatowi, robi wulgarne, seksistowskie aluzje: zamieszczają zdjęcia posłanek spoza PiS i apelują, by "dały" Malajkatowi. Również prawicowe media piszą o "żałosnym" Malajkacie, który chce gratyfikacji od Trumpa, bo jego wizyta w Warszawie może zaszkodzić festiwalowi. Cieszący się z wizyty Trumpa w Warszawie zdają się nie rozumieć, ze Wojciech Malajkat nie prosi tak na prawdę o wsparcie, tylko odszkodowanie za straty, jakie poniesie w związku z wizytą prezydenta USA.
