Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna ostro starł się w Sejmie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim podczas debaty nad wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka.
Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna ostro starł się w Sejmie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim podczas debaty nad wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W debacie nad wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka pierwszy w jego obronie wystąpił sam prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Jak zwykle, za najlepszą obronę uznał on atak, który przepuścił na Platformę Obywatelską. Na to nie mógł nie zareagować Grzegorz Schetyna, po czym wymiana zdań między liderami największych polskich formacji zaczęła zamieniać się w nerwową kłótnię.

REKLAMA
Jak informowaliśmy w naTemat, we wniosku o wotum nieufności dla Mariusza Błaszczaka wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka zarzucił ministrowi spraw wewnętrznych i administracji butę, łgarstwo, agresję, serwilizm, zarozumiałość, cynizm, zakompleksienie, arogancję i kolesiostwo.
Na te zarzuty pierwszy postanowił odpowiedzieć sam prezes Prawa i Sprawiedliwości. – Poseł Budka był łaskaw mówić w wielkiej mierze o Platformie. Bo te cechy, które przepisywał, ta arogancja itd., to wszystko, co widzieliśmy przez osiem lat – oznajmił Jarosław Kaczyński. – Na pewno śmierć pana Stachowiaka była niepotrzebna, była tragedią. Ale czy śmierć tych wszystkich osób, które zginęły, kiedy przewodniczący Schetyna był ministrem spraw wewnętrznych i administracji były potrzebne? Co pan Schetyna zrobił? Stanął przed Sejmem? – dodał.
– Minister Błaszczak to jeden z najlepszych ministrów tego rządu. To człowiek, który rzeczywiście pracuje dla Polski i ma oczywiście poglądy. Wiem, że te poglądy według was są nielegalne, że poglądy naszej strony to mowa nienawiści. Ale niedoczekanie, zanim wy to, co jest dzisiaj w wielu państwach Zachodu wprowadzicie w Polsce – zaczął wykrzykiwać Jarosław Kaczyński.
Na te słowa natychmiast postanowił odpowiedzieć Grzegorz Schetyna. – Obrzydliwe jest to, co pan robi, prezesie Kaczyński. Jesteście obrzydliwi, bo nawet nie potraficie się bronić. Gdzie wasz wdzięk, rozumienie polityki, przyzwoitość? Jesteście na poziomie Błaszczaka, jak kabaret i pan w tym odgrywa główną rolę. Wstyd! – zaczął przewodniczący PO.
– Chcieliśmy normalnej debaty. Nie odpowiadacie na pytania, atakujecie nas. To wstyd! Kompromitujecie się po raz kolejny. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, bo to wszystko, co zostało powiedziane, to bezczelne kłamstwo w pana ustach. Wszystkie nazwiska, rzeczy, moje dwuletnie funkcjonowanie jako szefa MSWiA. Gdzie były wasze wnioski wtedy o wotum nieufności?! – kontynuował lider opozycji.
– Pan ma krew na rękach, panie Błaszczak! To pana odpowiedzialność. A pan w ten sposób występując, prezesie Kaczyński toleruje tych ludzi, którzy łamią prawo. Tak, jak Błaszczak. Zapłacisz za to! – rzucił Schetyna na koniec nerwowego wystąpienia.