
Rafał Ziemkiewicz opublikował w sieci wywiad, jaki przeprowadził z nim półtora roku temu dziennikarz "Gazety Wyborczej". Oficjalnie dlatego, że wspomniany dziennikarz bardzo się napracował, a owoc pracy nigdy nie ujrzał światła dziennego. Nieoficjalnie – nie można wykluczyć, że ten wywiad przeprowadził ze sobą sam Ziemkiewicz.
REKLAMA
"Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam obszerne fragmenty wywiadu" – rozpoczyna wpis na swoim blogu publicysta Rafał Ziemkiewicz. Dlaczego on, a nie dziennikarz przeprowadzający wywiad? To publicysta jeszcze wyjaśnia, pisząc o tym, że szkoda mu pracy, jaką wykonał autor wywiadu, który nigdy nie ujrzał światła dziennego. Czy Ziemkiewicz mógł pogwałcić prawa autorskie publikując ten wywiad? To już rzecz dyskusyjna. Podobnie zresztą jak to, czy w ogóle ktokolwiek przeprowadzał z nim rozmowę.
Internauci zwracają uwagę na to, że cała rozmowa jest prowadzona tak, jakby to sam Ziemkiewicz ze sobą rozmawiał. Pomijane są zupełnie wszelkie drażliwe kwestie. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Michał Danielewski na Facebooku wręcz oskarża Ziemkiewicza o to, że ten zmyślił całą historię i nikt z "Gazety Wyborczej" z nim wywiadu półtora roku temu nie przeprowadzał. Zwraca przy tym uwagę na kuriozalne didaskalia: "Rozmowę przerywa nam piękna dziewczyna, która podchodzi do naszego stolika i mówi do Rafała Ziemkiewicza: "Przepraszam, ja chciałam tylko powiedzieć, że ja pana uwielbiam". Lekko zawstydzony Ziemkiewicz uśmiecha się i dziękuje“.
