W Hamburgu na Donalda Trumpa nie czekało ciepłe powitanie. Gdy lądował w Niemczech, wybuchły zamieszki przeciwników szczytu G20.
W Hamburgu na Donalda Trumpa nie czekało ciepłe powitanie. Gdy lądował w Niemczech, wybuchły zamieszki przeciwników szczytu G20. Fot. Twitter.com/Millerntorpirat

W Warszawie były tłumy uśmiechniętych ludzi z chorągiewkami, górale w tradycyjnych strojach i serdeczne powitanie. Donald Trump miał powody do zadowolenia. Tymczasem w Hamburgu, gdzie rozpoczął się szczyt G20 policja walczyła z alterglobalistami. Media informują o co najmniej 76 rannych funkcjonariuszach. Policja zatrzymała 5 osób.

REKLAMA
Donald Trump w Warszawie mógł poczuć się, jak w domu. A nawet lepiej, bo w Polsce nikt nie domaga się wszczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta USA, a wszyscy witali go z otwartymi ramionami. Politycy wszystkich opcji prześcigają się w zapewnieniach, jak ważna i owocna to była wizyta. Na trasie przejazdu prezydenta USA więcej było sympatyków Trumpa, a nieliczni przeciwnicy nie mogli zgasić uśmiechu na jego twarzy.
Zupełnie odmienna sytuacja jest w Hamburgu, na co zwracają uwagę nie tylko wszystkie media niemieckie, ale też BBC czy CNN. Tam doszło do starć alterglobalistów z niemiecką policją. W znacznym stopniu zamieszki są spowodowane przez przyjazd kontrowersyjnego Trumpa. Jednak jest też faktem, że w trakcie szczytów grupy G20 często dochodzi do walk między siłami porządkowymi a bojówkami przeciwników globalizacji.
Kilka dni temu niemiecka policja chwaliła się nawet specjalnie kupionymi na rozpoczynający się szczyt armatkami wodnymi. Jak widać, ktoś z decydentów okazał się przewidujący. Armatki bardzo przydadzą się dziś w walce z alterglobalistami, którzy do Hamburga zjechali się nie tylko z całych Niemiec, ale i najróżniejszych zakątków świata.