
Wszyscy pamiętamy, jak wyborcy Prawa i Sprawiedliwości latami buczeli na przeciwników politycznych na Powązkach. Zaledwie wczoraj cały świat zobaczył, jak zwiezione przez PiS tłumy wygwizdały Lecha Wałęsę, gdy podziękowania składał mu prezydent USA Donald Trump. Tymczasem piątkowy poranek premier Beata Szydło postanowiła rozpocząć od potępienia zbyt wysokiego poziomu emocji na publicznych zgromadzeniach, ale w tym kontekście mówiła głównie... o kłopotach wieców PiS na Krakowskim Przedmieściu.
Beata Szydło
premier w "Sygnałach Dnia" na antenie Polskiego Radia
Choć występując w Polskim Radiu szefowa rządu miała świetną okazję do tego, by samej zadziałać na rzecz wygaszenia złych emocji, mówiła raczej to, co wyborców Prawa i Sprawiedliwości powinno zagrzać do kolejnych ataków na ludzi o innych poglądach. Co prawda Beata Szydło stwierdziła, że "to ogromna lekcja do odrobienia dla całej klasy politycznej", ale jak zwykle szybko odpowiedzialność za negatywne zjawiska zrzuciła na opozycję. – Opozycja również musi zastanowić się czy to, co robi zmierza w dobrym kierunku – podkreślała w "Sygnałach Dnia".
