
Wszyscy pamiętamy, jak wyborcy Prawa i Sprawiedliwości latami buczeli na przeciwników politycznych na Powązkach. Zaledwie wczoraj cały świat zobaczył, jak zwiezione przez PiS tłumy wygwizdały Lecha Wałęsę, gdy podziękowania składał mu prezydent USA Donald Trump. Tymczasem piątkowy poranek premier Beata Szydło postanowiła rozpocząć od potępienia zbyt wysokiego poziomu emocji na publicznych zgromadzeniach, ale w tym kontekście mówiła głównie... o kłopotach wieców PiS na Krakowskim Przedmieściu.
Myślę, że Polsce jest ten poziom wzajemnych emocji, które są na różnych publicznych zgromadzeniach często zbyt mocno wyrażane, ten poziom jest zbyt wysoki. Jeżeli sięgniemy do takich wydarzeń, które każdego 10. dnia miesiąca czy 18. w Krakowie mają miejsce, gdzie przychodzą ludzie i obrażają polityków, pamięć tych, którzy zginęli… Te emocje są nakręcane i my, politycy musimy być odpowiedzialni i próbować poradzić sobie z tym – w mojej ocenie – problemem, żeby te emocje wygaszać, żeby Polacy wzajemnie się szanowali...
