Marta Kaczyńska zaobserwowała ciekawe podobieństwo między swoim wujem a feministyczna pisarką i publicystką Sylwią Chutnik. Okazuje się, że PiS i feminizm wcale nie są tak daleko.
Marta Kaczyńska zaobserwowała ciekawe podobieństwo między swoim wujem a feministyczna pisarką i publicystką Sylwią Chutnik. Okazuje się, że PiS i feminizm wcale nie są tak daleko. Fot. Roman Rogalski, Mirosław Maciąg / Agencja Gazeta

W prawicowych mediach bardzo często można oglądać, słuchać i czytać bardzo dziwne rzeczy. Tym razem okazało się, że od Jarosława Kaczyńskiego do środowisk feministycznych wcale nie jest tak daleko.

REKLAMA
Tę karkołomną tezę w swoim felietonie na łamach tygodnika wSieci, postawiła córka nieżyjącej pary prezydenckiej Marta Kaczyńska.
Marta Kaczyńska

Co wspólnego mogą mieć z sobą Sylwia Chutnik, pisarka, felietonistka feministycznego magazyny "Wysokie Obcasy", i prezes PiS Jarosław Kaczyński? Wydarzenia z ostatnich tygodni wskazują, że obiektywnie rzecz biorąc, można dostrzec płaszczyznę porozumienia między tym dwojgiem ludzi generalnie światopoglądowo od siebie dalekich.

Według niej, wspomniana w niedawnym felietonie Sylwii Chutnik krytyka "wzrokocentryzmu", polegającym na tak popularnym teraz portretowaniu samych siebie, kulcie wysportowanego ciała, epatowaniu swoją prywatnością i nagością jest bardzo podobne do poglądów Jarosław Kaczyńskiego na dzisiejszą kulturę, stan polskiej inteligencji, która według niego musi zostać "zrewitalizowana". Ma w tym pomóc między innymi utworzenie akademii literatury, lekcje estetyki w szkołach czy powołanie instytutu urbanistyki. Państwo ma według niego wspierać młodych pisarzy, promocję kultury wysokiej oraz stworzyć "zinstytucjonalizowane pole do dyskusji o zagospodarowaniu przestrzennym".
To wszystko według Marty Kaczyńskiej pokazuje, że pomysły prezesa Prawa i Sprawiedliwości wcale nie są tak odległe od poglądów jego oponentów i mimo fundamentalnych różnic mogą się po prostu ze sobą zgodzić.
logo
Fot. naTemat
O tę odważną tezę bratanicy Jarosława Kaczyńskiego, zrównującą poglądy Sylwii Chutnik i prezesa PiS, zapytaliśmy samą zainteresowaną.
Na pytanie o to, czy pisarka dostrzega podobieństwa między sobą a prezesem Prawa i Sprawiedliwości, odpowiada tak: – Czasami ludzie o różnych poglądach mogą mieć wspólną płaszczyznę. Nie ma jej między mną a Jarosławem Kaczyńskim, ale widzę ją między mną a panią Martą. Ona najlepiej wie, co to znaczy ocenianie kobiety po wyglądzie czy życiu prywatnym. W tym sensie ja, jako feministka, solidaryzuję się z nią w pełni.
Jednak nie można przejść obojętnie obok zapowiedzi prezesa rządzącej większości, o zmianach w obrębie kultury, wpływania na sztukę i wychowywania artystów przez państwo. W tym zakresie, pisarka nie pozostawia żadnych złudzeń. – Pomysły Prawa i Sprawiedliwości dotyczące polskiej kultury bardzo mnie niepokoją, ponieważ dążą do ideologicznego ujednolicenia twórczości, co jest zupełnym zaprzeczeniem idei wolności i kreatywności – mówi nam w rozmowie. Dodaje , że potrzeba "rewitalizacji inteligencji" może być rozumiana jako narzucanie środowiskom kultury linii obecnej władzy, co w historii miało już wielokrotnie miejsce. Należałoby wspomnieć choćby epokę socrealizmu, przypomina pisarka.
Jednak poza wszystkim, ta odważna jak na prawicową felietonistkę teza budzi swego rodzaju sympatię i ironiczny uśmiech. Zarówno samej porównywanej, czytelników, którzy doskonale znają poglądy Sylwii Chutnik i środowisk feministycznych oraz internautów.
Wygląda na to, że nie ma co liczyć na komitywę Wielkiego Reformatora Polski z Sylwią Chutnik w ramach odnowy polskiej inteligencji i dbania o polskie środowisko kultury i sztuki. Szkoda. Polskie elity intelektualne posługujące się feministyczną estetyką, debatujące w gronie prawicowych pisarzy w takim samym instytucie. Wyprzedzilibyśmy cały świat.