
To już nie są typowe "wyrazy ubolewania" i "głębokie zaniepokojenie"... Po tym, gdy Prawo i Sprawiedliwość przeforsowało zmiany pozwalające na upartyjnienie sądownictwa powszechnego, a następnie zapowiedziało przejęcie kontroli nad Sądem Najwyższym, bardzo ostre słowa napłynęły z Brukseli. – To punkt zwrotny dla Polski. Rząd PiS przekroczył czerwoną linię państwa prawa – oznajmił w czwartek Manfred Weber, czyli jeden z liderów Europejskiej Partii Ludowej i szef najpotężniejszej frakcji w Parlamencie Europejskim. I na tym nie skończył.
Manfred Weber
przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim
Te słowa nie są przejawem typowego "ubolewania" instytucji europejskich. Szczególnie stanowcza jest ostatnia część wypowiedzi Manfreda Webera, która odbiega od standardowego sposobu reakcji liderów Unii Europejskiej na niepokojące zjawiska.
I warto podkreślić, że to wezwanie skierowane do Komisji Europejskiej i rządów państw członkowskich pada dziś z ust człowieka niezwykle wpływowego. Bawarczyk jest bowiem jednym z rozgrywających w Europejskiej Partii Ludowej, do której należą m.in. przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, kanclerz Niemiec Angela Merkel i przywódcy lub członkowie koalicji rządzących z większości państw członkowskich UE.
Manfred Weber bezpośrednio kieruje natomiast najpotężniejszą frakcją w Parlamencie Europejskim. I właśnie ta instytucja może odegrać wkrótce główną rolę związaną z zainicjowaniem naprawdę stanowczych działań przeciwko Polsce.
