Masło jest droższe, bo ma lepszy PR i coraz więcej osób je kupuje. Za kilka miesięcy to się zmieni

W ciągu roku ceny masła wzrosły aż o 70 proc.
W ciągu roku ceny masła wzrosły aż o 70 proc. Fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta
Ceny masła w ciągu ostatniego roku wzrosły aż o 70 proc. Ale tym razem nie jest to wina ani Beaty Szydło, ani Mateusza Morawieckiego, ani Donalda Tuska. Masło wraca do łask, bo ma lepszy PR, niż margaryna. – Jest bardzo duże zapotrzebowanie na masło ze strony Chin, ale też Stanów Zjednoczonych, świat potrzebuje tłuszczu mlecznego – mówi nam Agnieszka Maliszewska, dyrektor z Polskiej Izby Mleka. Potwierdza to także dietetyk medyczny Małgorzata Krukowska: – Kiedy pytam o rodzaj używanego tłuszczu, to wszyscy mówią: "tak, tak, masło, bo to bardziej naturalny produkt, a przecież margaryny są złe".


– Moja babcia zawsze kupuje osełkę, która starcza dla czterech osób na tydzień. Gdy zobaczyła nową cenę, o mało się nie przewróciła. Dla niej 10 złotych tygodniowo to bardzo dużo – usłyszała pracownica jednej z warszawskich Biedronek. – Nie było mnie od końca czerwca. Wróciłam i przeżyłam szok. Najtańsza kostka masła, która kosztowała 4,39 zł, dziś ma cenę 5,79. Ceny innych przekroczyły 6, a nawet 8 zł. Klasyczna osełka 375 gr z Biedronki za 7,99 dziś kosztuje prawie 10 zł! – czytamy w tekście Katarzyny Zuchowicz na łamach naTemat. I Agnieszka Maliszewska, dyrektor z Polskiej Izby Mleka, potwierdza, że ceny masła rok do roku wzrosły aż o około 70 proc.
"Osełka chociaż duża – a to zwykłe masło z sieciówki, chwile temu kosztowało jakieś 4 zł, dziś 6,49"; "BeataSzydlo czy Pani była ostatnio w sklepie? Ja byłam przed chwilą i jestem w szoku – masło kosztuje 6,49 ile podrożeje z opłatą paliwową?" – to tylko przykładowe reakcje internautów na wzrost cen masła. Ci często wyrzucają, że wyższe ceny tego produktu, to oczywiście wina polityków. Zresztą, robią to też sami posłowie. – Rządzi Prawo i Sprawiedliwość, które funduje nam drogie państwo. Przez ostatnie 1,5 roku masło podrożało o 2 złote, mleko o złotówkę, bochenek chleba o 1,2 zł – grzmiała podczas debaty dotyczącej opłaty drogowej Joanna Frydrych z Platformy Obywatelskiej. – Może politycy zaczęli smarować bardzo dużo masła na kromkę chleba? Ale ja tutaj nie widzę żadnego związku – żartuje Agnieszka Maliszewska z Polskiej Izby Mleka.

Świat odchodzi od margaryn

"A kto mi powie dlaczego masło tak bardzo podrożało?" – zastanawia się jeden z internautów. Takie pytania zadaliśmy ekspertom. – Popyt zwiększa podaż – odpowiada krótko producent masła. Również Dariusz Sapiński, prezes zarządu Grupy Mlekovita, przyznaje, że wzrost cen tego produktu w Polsce wynika z sytuacji rynkowej, nie tylko w kraju, ale i na całym świecie. – Rosnący popyt na ten produkt z jednej strony cieszy nas ze względu na wspomniany fakt świadczący o tym, że konsumenci coraz bardziej doceniają walory smakowe i odżywcze masła – mówi Dariusz Sapiński. Agnieszka Maliszewska z Polskiej Izby Mleka wymienia dwa czynniki, które wpływają na ceny masła: zapotrzebowanie i trendy konsumenckie. – Świat odchodzi od margaryn, tłuszczy utwardzanych i panuje trend na masło. Jest bardzo duże zapotrzebowanie na masło ze strony Chin, ale też Stanów Zjednoczonych, świat potrzebuje tłuszczu mlecznego – tłumaczy nam Maliszewska.


Druga kwestia, o której mówi, to trendy konsumenckie. Wyjaśnia, że wzrost zapotrzebowania na masło zauważyła tuż po publikacjach, jakie ukazywały się w Stanach Zjednoczonych. – Do tej pory mówiło się, że przy różnych dietach lepiej nie jeść masła, że jest ono szkodliwe. A później okazało się, że zrobiono wnikliwe badania, opublikował je "Times" półtora roku temu. I zaczęły się też dobre informacje na temat masła. To moja interpretacja – zaznacza Agnieszka Maliszewska.

Ale podobne obserwacje ma dietetyk medyczny Małgorzata Krukowska. – Zwiększone zapotrzebowania na masło może wynikać ze złego PR-u margaryny. Przez pewien czas było nastawienie na to, żeby do minimum ograniczać tłuszcze zwierzęce, natomiast te roślinne uważano za zdrowsze. Ludzie chcący zadbać o swój sposób odżywania częściej wybierali margaryny, niż masło. Od kilku lat ta sytuacja się odwraca – podkreśla Małgorzata Krukowska.
Małgorzata Krukowska
dietetyk medyczny

Zaczynają być modne diety nawet z dużym udziałem tłuszczy zwierzęcych, stąd to masło zaczęło wracać do łask. Mówimy i o zwykłym maśle, i o maśle klarowanym, które jest tłuszczem bezpiecznym jeżeli chodzi o stosowanie go do obróbki cieplnej. Masło postrzegane jest jako produkt bardziej naturalny. Teraz uważa się, że margaryny są przetworzone, utwardzone tłuszcze. Natomiast masło jest tłuszczem bardziej naturalnym. Kiedy pytam o rodzaj używanego tłuszczu, to wszyscy mówią: tak, tak, masło, bo to bardziej naturalny produkt , a przecież margaryny są złe.

Roman Wieczorkiewicz, dziennikarz Portaluspozywczego.pl, wyjaśnia nam, że wzrost cen masła ma związek z ceną tzw. jednostki tłuszczu mlecznego, który wykorzystywany jest do jego produkcji. – Na rynkach światowych produktów mleczarskich, obok takich produktów jak mleko w proszku, obraca się także masłem w blokach. I jego ceny cały czas rosną, a to ze względu na popyt np. na Dalekim Wschodzie – mówi nam Wieczorkiewicz.
Roman Wieczorkiewicz
dziennikarz Portaluspozywczego.pl

Są to produkty, które można daleko wysyłać, są jednorodne, bardzo dobre do obrotu na rynku światowym. Niezależnie od tego notuje się ceny jednostek tłuszczu mlecznego. W standardowym maśle są 82 jednostki tłuszczu mlecznego. Niezależnie od ceny tych produktów, czyli masła, mleka w proszku i serów, wzrosły także ceny jednostek tłuszczu. Z tego wynika większy wzrost cen masła niż na przykład mleka w proszku, czy serów.


Kryzys już trochę trwa

– Kryzys na rynku mleczarskim zaczął się w 2015 roku, przez 1,5 roku ceny systematycznie spadały. Przestały spadać na początku lata 2016 roku, czyli rok temu. Wtedy zaczął się powolny wzrost. Wzrost przez 2016 rok i początek 2017 był wyrównaniem strat związanych z kryzysem . Te ceny odbijały się, wracały do normalnego poziomu. Natomiast w ostatnim czasie nadal rosły, ale przekroczyły ten normalny poziom. One dochodzą do górnej granicy, dlatego za jakiś czas ceny masła na pewno będą spadały – wyjaśnia Roman Wieczorkiewicz.
Grzegorz Rudek
prezes Lumiko

Proces produkcji masła to banalnie prosta sprawa. Wykonywane jest ono ze śmietany. Mamy śmietanę jako surowiec, który poddajemy obróbce termicznej, tzw. pasteryzacji. Zagotowujemy ją celem wybicia jakichś bakterii, drobnoustrojów. To się odbywa w temperaturze około 94 stopni w kilkunastu sekundach. Potem to trafia do zbiornika, gdzie jest to wychładzane do 10-12 stopni. Tam się odbywa proces krystalizacji, to taki odpoczynek dla tego płynu. Potem to jest podawane na tzw. maszynę zmaślającą. Myślę, że cały proces: nalanie, krystalizacja, zmaślenie, trwa to około 8 godzin.

Dariusz Sapiński
prezes zarządu Grupy Mlekovita

Obecnie proces technologiczny produkcji masła obejmuje kilka etapów, m.in. pasteryzację śmietanki, jej dojrzewanie fizyczne i biologiczne, zmaślenie śmietanki, formowanie, pakowanie i chłodzenie masła. W ten sposób procesie powstaje gotowy produkt, unikalny pod każdym względem.

Wieczorkiewicz tłumaczy, że eksperci, z którymi na ten wzrostu cen masła rozmawiał, podkreślają, że dochodzimy do górnej granicy. – I jeśli ceny dalej będą rosły, to zacznie spadać popyt. Zdaniem tych ekspertów, dochodzimy do górnej granicy popytu i należy się spodziewać w ciągu dwóch, trzech miesięcy spadku cen masła na rynku detalicznym – podkreśla Wieczorkiewicz. Niektórzy piszą czarne scenariusze – że na Święta Bożego Narodzenia może zabraknąć masła. Ale producenci uspokajają, że to się na pewno nie stanie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...