Ambasador Polski w Londynie, powołany na to stanowisko przez Witolda Waszczykowskiego neguje istnienie polskiego Rządu na Uchodźstwie i Państwa Podziemnego podczas II wojny światowej.
Ambasador Polski w Londynie, powołany na to stanowisko przez Witolda Waszczykowskiego neguje istnienie polskiego Rządu na Uchodźstwie i Państwa Podziemnego podczas II wojny światowej. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Polski ambasador w Londynie twierdzi, że w trakcie II Wojny Światowej nie istniało polskie państwo. Chyba trudno o znalezienie gorszego miejsca do głoszenia takiej tezy, wszak siedziba polskiego rządu na uchodźstwie mieściła się… w tym samym Londynie, kilkanaście przecznic od siedziby polskiej ambasady.

REKLAMA
Arkady Rzegocki, polski ambasador w Londynie przyznał w wywiadzie dla dziennika "The Guardian", że przygotowywana jest ustawa, która zajmie się problemem karania za przypisywanie zbrodni niemieckich państwu polskiemu. Zdaniem ambasadora, w tym czasie państwo polskie nie istniało.
To ciekawa koncepcja, zważywszy na fakt, ze rząd Polski przez cały czas działał na emigracji, najpierw we Francji, a potem w Wielkiej Brytanii, gdzie swoją siedzibę miał właśnie w Londynie. W kraju walczyli żołnierze Armii Krajowej, działały podziemne sądy i władze cywilne. O tym, że polskie państwo już nie istnieje mówili tylko Niemcy i władze Związku Radzieckiego. Teraz dołączył do nich ambasador powołany przez ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego.
Arkady Rzegocki był prodziekanem na Uniwersytecie Jagiellońskim, członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i redaktorem naczelnym pisma "Pressje". W 2014 został radnym Krakowa z listy Prawa i Sprawiedliwości jako bezpartyjny kandydat Polski Razem. Ambasadorem w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej został w sierpniu 2016 roku.
Wypowiedź ambasadora była odpowiedzią na artykuł Kate Maltby, zamieszczony w dzienniku "The Guardian", w którym autorka pisała o "polskich obozach śmierci". I choć trudno potępić Rzegockiego za to, ze wystąpił z inicjatywą napisania dementi, to jednak wygląda na to, że ambasador trochę się zagalopował w swoim liście, w którym zanegował trud milionów Polaków walczących o wolność.