
Gdyby wybory były obowiązkowe, to Prawo i Sprawiedliwość nie byłoby w stanie rządzić samodzielnie. Mogłoby liczyć na 23,8 proc. poparcia. Tak wynika z badania przeprowadzonego dla Ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.
REKLAMA
W badaniu poproszono Polaków, by przyjęli, że w naszym kraju głosowanie w wyborach parlamentarnych jest obowiązkowe. A nie wzięcie w nim udziału grozi karą finansową. Z sondażu wynika, że liderem nadal pozostałoby Prawo i Sprawiedliwość (23,8 proc.), ale miałoby już problem z uzyskaniem samodzielnej większości w parlamencie. Na drugim miejscu znalazłaby się Platforma Obywatelska (16,7 proc.). Do Sejmu weszłyby także: Kukiz'15 (11,7 proc.) i Nowoczesna (5,8 proc.).
Z badania wynika, że gdyby wybory w Polsce były obowiązkowe, to co piąty Polak (21 proc.) oddałby nieważny głos, ale pozostali (czyli aż 79 proc.) podjęliby decyzję, która mogłaby zmienić kształt sceny politycznej. Co ciekawe, w sondażu uwzględniono również nowe partie, które ewentualnie mogłyby pojawić się na polskiej scenie politycznej. Największe – 4,8 proc. poparcie – uzyskałaby partia centrowa. 2,3 proc. badanych deklaruje, że poparłoby partię prawicową, a 1,4 proc. – lewicową.
– Na podstawie wyników badania można sformułować dwie proste rekomendacje dla bieżącej opozycji. Po pierwsze, działać na rzecz zwiększenia zaangażowania obywatelskiego i frekwencji wyborczej. A po drugie, jednoczyć siły – komentuje cytowany w komunikacie prasowym dr Tomasz Baran z Wydziału Psychologii z Uniwersytetu Warszawskiego.
Przypomnijmy, że największą frekwencję wyborczą w Polsce po 1989 roku odnotowano w 1995 roku (druga tura wyborów prezydenckich) – 68,23 proc. Zaś w ostatnich wyborach prezydenckich w 2015 roku wyniosła ona 55,34 proc.
Badanie przeprowadzono w dniach 8-31 lipca na próbie 1054 Polaków.
