
Napięcie między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi coraz bardziej narasta. Kolejne próby rakietowe koreańskiego reżimu podgrzewają konflikt. Donald Trump też nie przebiera w słowach. We wtorkowy wieczór otwarcie zagroził komunistycznemu reżimowi Korei Północnej. I zrobił to tak, że widmo wojny atomowej znowu stało się realne.
REKLAMA
Przez ostatnie miesiące byliśmy świadkami kilku prób rakietowych wykonanych w Korei Północnej. Do tej pory najczęściej były one nieudane, jednak niedawno się to zmieniło. Próby z rakietami mogącymi przenosić głowice nuklearne są coraz częstsze i kończą się sukcesami. Reżim Kim Dzong Una prawdopodobnie byłby w stanie zaatakować nie tylko swojego sąsiada czy Japonię, ale także Stany Zjednoczone.
Napięcie ciągle wzrasta, organizowane są ćwiczenia wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, wody wokół Korei Północnej patrolują okręty wojenne USA. A dzisiaj oliwy do ognia dolał prezydent Stanów Zjednoczonych, mówiąc o eskalacji konfliktu.
– Jeśli nie przestaną grozić, spotka ich ogień, furia i potężna siła, jakiej świat nie widział – takie zdanie z ust Donalda Trumpa padło podczas spotkania w Białym Domu. To nie pierwsza konfrontacyjna wypowiedź Trumpa w stosunku do komunistycznego reżimu, ale jak do tej pory najostrzejsza.
Wszystko to pokazuje, że wojna na Półwyspie Koreańskim to wcale nie tak nierealna wizja Jednak w tym przypadku nie obyłoby się bez użycia broni nuklearnej. O skutkach takiej wojny nie trzeba wspominać...
